29 kwietnia 2013

Kwitnące drzewka #1

Na robienie zdjęć wybrałam się niemal w samo południe słonecznego dnia. Jak się okazało, to nie najlepsza pora na fotografowanie - zbyt silne światło, zbyt głębokie cienie, ogromne kontrasty. Ale wówczas tego nie wiedziałam :-).
Fotografowanie jest takie... przyjemne i wciągające. Rezultaty wypadają jednak znacznie gorzej, gdy ogląda się zdjęcia na komputerze - nie takie kolory, nie takie kadry i ostrość.
Przedstawiam kilka zdjęć kwiatów dwóch drzewek owocowych. Jedno z nich to prawdopodobnie mirabelka, drugie może być jabłonką. Rośnie na Zapomnianej Łące, która kiedyś była terenem dzikich działek. Gatunku tego drzewka nie jestem w stanie teraz określić, tak byłam zajęta fotografowaniem kwiatów, że nie zastanowiłam się nad tym, iż to raczej nie jest mirabelka. Subtelne różnice między wyglądem kwiatów (choćby zdjęcia 1 i 2) dostrzegłam dopiero na monitorze komputera :-). Zaznaczam, że moja wiedza botaniczna jest nader skromna, ale to dzięki fotografowaniu automatycznie zaczęłam interesować się roślinami - choćby po to, by móc podpisać zdjęcia. Poza tym lubię wiedzieć. Mówiłam, że fotografowanie jest wciągające?
Jeśli udało mi się oddać atmosferę tego pogodnego dnia i nie zanadto zepsuć zdjęć swoją obróbką, to jestem zadowolona.

Kwitnąca mirabelka
Kwiat drzewka owocowego na Zapomnianej Łące
Kwiaty mirabelki

27 kwietnia 2013

Barwinek pospolity

Na początku marca kiedy to odkryłam Zapomnianą Łąkę natknęłam się na niemal dywan żywo zielonych liści rozpostarty pod dużym orzechem włoskim. Wtedy nie miałam pojęcia co to za rośliny. Teraz jednak zakwitły i znalezienie ich nazwy we wszystkowiedzącym internecie było kwestią chwili - to barwinek pospolity.
Kwiaty, które sfotografowałam miały średnicę około 3 cm i rosły dziko. Co prawda teren, na którym je znalazłam niegdyś był przez kilka lat uprawiany (dzikie działki), a potem ponownie porzucony. Od tego czasu minęło już prawie dwadzieścia lat - wszystko zarosło i zdziczało, a wszelkie ślady działalności człowieka zostały zatarte. Zapomniana Łąka po części stała się niewielkim, ale gęstym lasem liściastym, głównie klonowym, a jako taka - terenem niemal niedostępnym.

Barwinek pospolity (Vinca minor L.) z rodziny toinowatych (Apocynaceae) jest jedynym gatunkiem barwinka występującym w Polsce w stanie dzikim i to dość rzadko.
Barwinek pospolity (Vinca minor L.) - w rozproszonych stanowiskach występuje niemal na całym niżu. Jest również uprawiany jako roślina ozdobna.

17 kwietnia 2013

Śmierć pięknie pisana

Śmierć jest ci pisana. Ale za to pięknie!

Szukając wiosny i nowego życia znalazłam też umarłe drzewo. Jego kora odstawała od pnia, a w wielu miejscach już jej nie było. I tam właśnie znalazłam hieroglify natury, pismo śmierci, które wydało mi się piękne. Oto dzieła korników (drukarzy?). Nie jestem tego pewna, ponieważ podobno korniki drukarze atakują drzewa iglaste, a to było liściaste.

Pień martwego drzewa naznaczony "pismem śmierci" (korytarze jesionowca (Hylesinus sp.) pstrego lub rdzawego, chrząszcza z podrodziny kornikowatych)
Wewnętrzna strona kory martwego drzewa zaatakowanego przez jesionowca (Hylesinus sp.) pstrego lub rdzawego, chrząszcza z podrodziny kornikowatych
Kora martwego drzewa od wewnętrznej strony

15 kwietnia 2013

Niełupki dziewięćsiłu

O owocach dziewięćsiłu napisano tylko tyle, że są to niełupki pokryte meszkiem, które przez wiele miesięcy utrzymują się na roślinie. Niełupka długości 2-4 mm jest rdzawoczerwona, błyszcząca i owłosiona.
O tej porze (kwiecień) spośród wszystkich roślin tego gatunku, które znalazłam (było ich około dwudziestu i wszystkie znajdują się w niewielkiej odległości od siebie. Całe stanowisko zajmuje może 20 m kwadratowych i gdzie indziej nie występują!) tylko dwa kwiaty wyglądały inaczej. Myślałam, że są w stanie rozkładu, z daleka wyglądały nieciekawie, ale okazało się, że zawierają jeszcze brązowe owoce (niełupki), które dotąd nie wydostały się z koszyczków kwiatowych. Oto jak wyglądają niełupki dziewięćsiłu:

Dziewięćsił pospolity  z rodziny astrowatych - wygląd niełupek w kwietniu
Dziewięćsił pospolity  z rodziny astrowatych - wygląd niełupek w kwietniu
Dziewięćsił pospolity  z rodziny astrowatych - wygląd niełupek w kwietniu

13 kwietnia 2013

Złoty porost

Złotorost ścienny  z wykształconymi owocnikami

Złotorost ścienny (Xanthoria parietina) lubi przycupnąć na korze drzewa, zwłaszcza liściastego. Ale tylko wtedy, gdy środowisko nie jest zanadto zanieczyszczone. Złotorost ścienny należy do porostów nitrofilnych, czyli „lubiących azot” i woli miejsca o stosunkowo dużym stężeniu tlenku azotu.
Na moich zdjęciach widać także inny porost - pustułkę pęcherzykowatą (Hypogymnia physodes), na którą z kolei nawet niewielkie stężenia tlenku azotu działają szkodliwie. To, że oba porosty występują obok siebie na jednym drzewie świadczy o tym, iż w otaczającym je środowisku występują średnie stężenia tlenku siarki i tlenku azotu.
To bardzo istotna informacja, ponieważ okazało się, że obserwacje porostów dają często wyniki porównywalne z analitycznymi metodami badania czystości powietrza i są ich cennym uzupełnieniem. 
Te same zanieczyszczenia, które niszczą porosty, szkodzą również ludziom, dlatego warto zwracać uwagę czy w naszym otoczeniu występują. Niestety, w miejscach o wysokim zanieczyszczeniu środowiska (miasta, pobliże dużych zakładów przemysłowych) porosty wymierają. Dzieje się tak ponieważ organizmy te chłoną wodę z atmosfery niczym gąbka, nie filtrując jej. Trujące substancje rozpuszczone w wodzie łatwo dostają się do wnętrza plechy, niszcząc w pierwszej kolejności komórki glonu. Porosty często nie potrafią usunąć toksyn i gromadzą duże ich ilości w swoim wnętrzu. Tylko nieliczne gatunki porostów są bardzo odporne na skażenia powietrza. 

10 kwietnia 2013

Pąków wiosenne przebudzenia

Powrót dzikich kaczek (fot. 14 marca)

Zaczęło się! Jeszcze nieśmiało, ale coraz bardziej zauważalnie. Pąki na drzewach i krzewach, które wytworzyły się jeszcze jesienią zaczynają nabrzmiewać i coraz bardziej uwidaczniać. Nie śpieszą się jednak, po prostu czekają w gotowości aż nadejdzie właściwy czas. Wracają ptaki z dalekich podróży, ale wiosna jakoś się ociąga.

Pąki drzewa    (8 kwietnia)

Kwiaty smoka

Dziewięćsił pospolity (Carlina vulgaris L.)

Odnalazłam znów te tajemnicze rośliny, które zimą odkryłam na Wschodniej Łące. Wówczas były ośnieżone, ale i tak urzekły mnie swoim osobliwym wyglądem. Nie wiem jak się nazywają, lecz teraz, gdy ich koszyczki kwiatowe się otworzyły, może będzie łatwiej je zidentyfikować. Tymczasem nazywam je "kwiatami smoka", bo sądzę, że właśnie takie wybrałby smok do swojego bukietu :-).
     Pogoda niezbyt sprzyjała (zachmurzenie, wiatr i chłód), ale nie mogłam się powstrzymać przed pójściem na łąkę (rośliny znalazłam poprzedniego dnia wracając z innej wyprawy - zdążyłam zrobić im zaledwie kilka zdjęć i... akumulator wyczerpał się, a nie zabrałam zapasowego - nauczka na przyszłość!). Z powodu zachmurzenia, ale i wyblakłych kolorów suchych roślin (wiosny ciągle tu nie widać), zdjęcia są, jakie są, lecz i tak jestem zadowolona.
Przeszukałam sporo stron internetowych w poszukiwaniu podobnych roślin, ale na nic nie trafiłam! To naprawdę dziwne, chyba, że latem, w porze kwitnienia kwiaty mają inną barwę niż teraz (obecnie jest jasnożółta). Sfotografowałam również liście, są bardzo charakterystyczne. Pokrój rośliny charakteryzuje się tym, ze łodyga główna jest  niewysoka i ma jeden kwiat. Łodyga ma zwykle dwa rozgałęzienia - kwiaty na tych (równie długich) łodyżkach wypadają znacznie wyżej niż środkowy kwiat - w ten sposób przypomina mi postać z wysoko uniesionymi rękami. Spotkane przeze mnie okazy miały wysokość 40-60 cm.

 Roślina posiada charakterystyczne, ostro zakończone liście z kolcami
Dziewięćsił pospolity (Carlina vulgaris L.)
Dziewięćsił pospolity (Carlina vulgaris L.)

3 kwietnia 2013

Zagłada Łąki Północnej

Nie będzie już TEGO powojnika, cykorii, wrotycza, nie dostanę się też do pałki szerokolistnej - wszystko jest lub zaraz zostanie zniszczone, sponiewierane i zrównane z ziemią. Zagospodarowane i ucywilizowane.
Już w Wielki Czwartek, gdy przechodziłam koło Łąki Północnej, do której mam najbliżej, zobaczyłam coś, od czego ścierpła mi skóra. Spychacz, zwiezione pnie drzew ułożone w wielki stos, mnóstwo pali wbitych w ziemię w równych odstępach, a przede wszystkim nagą, czarną ziemię obdartą ze wszystkiego, czemu dotąd gościnnie służyła, poznaczoną śladami koparki. Widok był porażający! W jednej chwili zrozumiałam, że oto jestem świadkiem nagłej i niespodziewanej zagłady łąki. Nieużytku, powiesz, ale to nie tak. Grunt na terenie miasta jest cenny, nawet jeśli przez wiele lat stał odłogiem. Jednak to nie jest nieużytek - to żywy organizm, złożony z wielu roślin, które rosły tu latami, a jesienią wysiały nasiona w nadziei stworzenia nowego życia, owadów, robaków, pająków - i był to ich cały świat. Teraz został bezpowrotnie zmasakrowany i skazany na wyrugowanie, zabetonowanie i zniewolenie.

Zagłada Łąki Północnej - koła koparki rozryły ziemię i zmasakrowały rośliny, które od lat ją porastały.
Ta ścieżka prowadziła do pałki szerokolistnej rosnącej na niewielkim, podmokłym skrawku ziemi. On też zapewne zostanie zniszczony