28 października 2013

Dziurawiec zwyczajny - jak budził się i zasypiał


Jak kwitnie dziurawiec pokazałam już ponad dwa miesiące temu. Dziś przedstawiam fotograficzną opowieść o tym jak dziurawiec zwyczajny wypuszczał pierwsze wiosenne liście, jak wzrastał, a później wydał owoce i szykował się do zimowego snu.
Najczęściej to kwiaty są ozdobą rośliny, ale żeby je kiedyś zobaczyć, warto wiedzieć jak wygląda ona w czasie gdy jeszcze lub już nie kwitnie, zapamiętać miejsce i wrócić tam w odpowiednim czasie. Gdy wiosną fotografowałam młode łodyżki i zielone liście, przyznaję, nie wiedziałam, nie kojarzyłam, że to właśnie dziurawiec. Teraz koło się zamknęło - wiem jak ta roślina wygląda o każdej porze roku (fotografowałam ją także zimą, ale może podaruję sobie prezentację tych zdjęć. W końcu nic straconego - nadchodzącej zimy znów będę miała okazję to powtórzyć. Spodziewam się, że zdjęcia wypadną lepiej). Tymczasem zapraszam do przyjrzenia się dziurawcowi u progu i pod koniec okresu wegetacyjnego.
 
Dziurawiec zwyczajny (Hypericum perforatum L.) - na młodych liściach już widoczne są prześwitujące kropeczki - zbiorniki olejku eterycznego (fot. 11 kwietnia).

26 października 2013

Żagnica jesienna - samiec

Komuś, kto dotąd fotografował lub tylko oglądał szablaki, żagnica jesienna wydaje się ważką gigantyczną - jest niemal dwukrotnie większa. Jak już wspomniałam, najpierw widziałam żagnice tylko w locie, szybkim i na dość wysokim pułapie - niedoścignione. Ale i tak zdawało mi się, że ważki te mają ubarwienie niebieskie z żółtym i czarnym wzorem. Toteż gdy spotkałam brązową samicę żagnicy, owszem, byłam pod wrażeniem jej rozmiarów oraz bezcennej (i jedynej) okazji do sfotografowania, niemniej nieco rozczarowało mnie raczej brązowe ubarwienie odwłoka. Czyżby niebieski kolor przywidział mi się?
Wkrótce okazało się, że nie! Po sesji z samicą wybrałam się w miejsce, gdzie zwykle spotykałam szablaki, ale zauważałam także te duże ważki żeglujące na wysokości koron drzew, widoczne tylko gdy przefruwały pomiędzy nimi i znikające niepostrzeżenie na tle liści. Wiedziałam, że nie siadają nisko na suchych roślinach, tak jak to robią szablaki. Tym razem nastawiłam się na drzewa. Skoro jedna usiadła na pniu, to z pewnością zrobi to inna. I rzeczywiście. Po chwili dostrzegłam lecącą dużą ważkę, która nagle zniknęła na tle korony drzewa. Podeszłam tam ostrożnie, przyjrzałam się i bingo! Niebieska żagnica jesienna (samiec) usiadła na gałęzi, by odpocząć.
Nic to, że z miejsca, które "wyznaczyła" mi na fotografowanie nie mogłam się bardziej zbliżyć (stałam na pagórku mając ważkę około pół metra powyżej linii wzroku, z tym, że między pagórkiem a drzewem odległość wynosiła niemal 2 m). Nic to, że usadowiła się na słońcu, za to z głową w cieniu (samica podobnie!), najważniejsze było to, że wreszcie mogłam się jej przyjrzeć.
Piękna była! Niebieski odwłok z brązowo-czarnym wzorem i żółtymi pasami na bokach tułowia.

Żałuję wielce, że nie dysponuję umiejętnościami oraz programem do obróbki zdjęć, dzięki któremu można byłoby zniwelować nadmierne kontrasty oraz nasycić kolorem wyblakłe fragmenty. Na razie więc proszę uruchomić swoją wyobraźnię :-)
Oto samiec żagnicy jesiennej. Wierzcie mi - robił wrażenie!

A jeśli interesują Cię ważki, to zapraszam tutaj - ostatnio pochłonęły mnie one niemal bez reszty. Próbuję je poznać, zbieram informacje, analizuję i przedstawiam. 

Samiec żagnicy jesiennej Aeshna mixta - jego odwłok jest przewężony
Żagnica jesienna (samiec) - na tergitach śródtułowia („plecach”) występują małe żółte plamki w kształcie przecinków (tu wyglądają jak refleksy świetlne), które z czasem zanikają.

22 października 2013

Żagnica jesienna - samica

Tego lata sfotografowałam ponad 30 ważek, w większości szablaki, wśród których występuje 9 gatunków. Od czasu, gdy ważka o czerwonym odwłoku przysiadła nieopodal mnie i pozwoliła się obfotografować - przepadłam! Odtąd rośliny, które tak zapamiętale fotografowałam - z racji swej spokojnej natury (nie uciekają, nie płoszą się, co najwyżej kołyszą się na wietrze) zaczęły wypełniać mi czas pomiędzy... spotkaniami z ważkami. Nie mogę powiedzieć, że rośliny zeszły na drugi plan - nadal jestem ich ciekawa, ale stając przed koniecznością wyboru - ważka czy roślina, wybiorę ekonomicznie: najpierw pstryknę ważkę (bo ucieknie), potem roślinę (bo poczeka).
Ważkę, którą dzisiaj przedstawiam sfotografowałam 8 września. Widziałam taką już trochę wcześniej - duża, fruwająca szybko i często dość wysoko, bez ustanku.
Dzień wcześniej wracałam akurat z wyprawy po moim lesie, gdy zauważyłam 3, może 4 duże ważki (wiedziałam, że to na pewno nie były szablaki) zwinnie fruwające na wysokości koron pobliskich drzew. Stanęłam nieruchomo na środku ścieżki z gotowym aparatem, a one, jedna po drugiej przepływały w powietrzu: to nade mną, to wprost na mnie, zmieniając w ostatniej chwili kurs pod ostrym kątem w odległości zaledwie kilkudziesięciu centymetrów (czyżby dopiero wówczas dostrzegały przeszkodę, czy także chciały mi się przyjrzeć?). Po chwili wyłączyłam aparat, nie było szans na jego użycie, bowiem ważki nigdzie nie siadały. Krążyły po obrzeżach małej polanki, pośrodku której biegła ścieżka raz wznosząc się na wysokość kilku metrów, by gdzie indziej zniżyć lot do półtora metra nad ziemią, jakby wołały: "Dogoń mnie!".  Stałam więc trochę bezradnie starając się chociaż nadążyć za nimi wzrokiem.
Po chwili nadeszła rodzina - rodzice z dwojgiem dzieci. Szli wolno idąc z córką za rękę, chłopiec jechał na małym rowerku. Minął mnie i zatrzymał się czekając aż rodzice za nim nadążą. Ani mały chłopiec, ani mała dziewczynka, ani mama i tata - żadne z nich nie zwróciło uwagi na kręcące się wokół wielkie ważki. Poczułam się tak jakbym była w innym wymiarze: w pierwszym las ze swymi zwykłymi odgłosami i przechodząca ścieżką rodzina, w drugim ja oraz ważki zataczające koła i elipsy w przestrzeni wyznaczonej linią drzew w niemal absolutnej ciszy - prawie słyszałam trzepotanie ich skrzydeł. Te dwa wymiary przecięły się na owej ścieżce i niby były tym samym, ale oni: rodzice i dzieci minęli mnie i ważki jakby nas tam nie było, nie widząc zupełnie niczego poza sobą, ścieżką, którą przemierzali oraz drzewami, które mijali. Mnie udało się przedostać do drugiego wymiaru, gdzie zostałam zaszczycona widowiskiem rozgrywającym się przed oczami wszystkich, a jednak pozostającym niewidzialną tajemnicą.
Stałam tam długą chwilę napawając się widokiem zwinnych owadów zastanawiając się czy kiedykolwiek uda mi się je sfotografować i zobaczyć z bliska. Śledząc te ważki odniosłam wrażenie, gdy przelatywały tuż obok mnie, że są niebieskie z żółto-czarnymi kropeczkami (wzorem) wzdłuż boków odwłoka.
Nieoczekiwanie, moje marzenie spełniło się już następnego dnia tuż po przyjeździe do lasu. Ledwie wyruszyłam na swoją wyprawę, gdy przywitała mnie jedna z tych dużych ważek - przefrunęła przede mną i przysiadła na pniu pobliskiego drzewa, by wygrzewać się w promieniach słońca. Po długiej chwili przesiadła się na inne drzewo, ale w sumie całe spotkanie trwało ze 20 minut, więc mogłam zrobić mnóstwo zdjęć. Niestety, w pełnym słońcu.
Na moje oko ważka mierzyła około 7-8 cm długości i 10-11 cm rozpiętości skrzydeł, ale całkiem możliwe, że przesadziłam :-). Nawet jeśli, to i tak ważka zrobiła na mnie ogromne wrażenie - była znacznie większa od spotykanych dotąd szablaków.
Oto żagnica, prawdopodobnie samica żagnicy jesiennej Aeshna mixta. Czy nie pięknie się nazywa?)

Żagnica jesienna Aeshna mixta - samica

Żagnica jesienna Aeshna mixta - samica

18 października 2013

Kolorowa lucerna

Lucernę spotykałam w wielu miejscach, często rosła na trawnikach, ale i na łące Wschodniej. Roślina nieco przypomina koniczynę, jednak jest od niej znacznie wyższa i rozgałęziona, a motylkowe kwiaty zebrane w groniaste kwiatostany nie tworzą jednak takich zwartych kul. Przypuszczam, że rośliny, na które się natknęłam należą do gatunku lucerny mieszańcowej, choć możliwe, że niektóre okazy to lucerna siewna. Lucerna mieszańcowa charakteryzuje zróżnicowaną kolorystyką kwiatów (żółtawozielone, czerwonofioletowe, fioletowe, rzadziej białe), natomiast u lucerny siewnej kwiaty są fioletowe do purpurowych.
Poniżej przedstawiam kilka zdjęć tych roślin, ale także ich owoce - ich wygląd przypomina, moim zdaniem, owoce lucerny siewnej. Oczywiście, to nic pewnego, bowiem lucerna mieszańcowa jest gatunkiem bardzo zmiennym i jest właśnie mieszanką lucerny siewnej i sierpowatej (o kwiatach cytrynowożółtych). Tak czy owak, lucerna (z rodziny bobowatych) jest cenną rośliną pastewną, a ta rosnąca samopas (trawniki, łąki, pobocza) przynajmniej je ozdabia. Widziałam kwiaty w różnych odcieniach fioletu, żółtawe z ciemniejszymi żyłkami, a nawet niebieskie lub niebiesko-żółte.

Lucerna mieszańcowa, lucerna pośrednia, lucerna piaskowa (Medicago x varia Martyn) z r. bobowatych
Lucerna mieszańcowa, lucerna pośrednia, lucerna piaskowa (Medicago x varia Martyn) z r. bobowatych

13 października 2013

Śniedek baldaszkowaty - książę chwastów

Wkraczając na Łąkę Niespodzianek pod koniec maja, akurat spojrzałam w lewo od ścieżki i oniemiałam. Oto pośród trawy zobaczyłam całkiem duże (ok. 2,5 cm), śnieżnobiałe kwiaty o wyostrzonych płatkach, z koroną pręcików wokół żółtego środka - takich nigdy jeszcze nie widziałam. Pomyślałam wtedy, dostrzegając w nich jakąś szlachetność, że są to nieco egzotyczne rośliny. I miałam rację - należą do rodziny hiacyntowatych (tak jak i maleńka cebulica), choć pierwsza informacja, do której dotarłam była taka, że śniedek baldaszkowaty to... chwast.
Jak więc nie podziwiać chwastów - pięknych, dzikich, rosnących "na przekór" roślin? Śniedek baldaszkowaty może i jest chwastem, ale za to w Polsce został objęty ścisłą ochroną!
Zdjęcia śniedka nie bardzo mi się udały - nie potrafiłam wówczas poradzić sobie z kontrastem lśniącej bieli płatków i ciemnozielonej trawy w tle i to wczesnym popołudniem bardzo słonecznego dnia. Na początku czerwca odwiedzałam śniedka jeszcze dwukrotnie (i nadal kwitł!), ale niewiele więcej wskórałam. Zatem zdjęcia, choć oddają urodę śniedka zaledwie w połowie, niech przynajmniej pozwolą rozpoznać go, gdy znów pięknie zakwitnie następnej wiosny.
A kto może, niech sadzi śniedka - nadaje się on na skalniaki oraz do tworzenia obwódek na rabatach.

Śniedek baldaszkowaty (Ornithogalum umbellatum) – bylina z rodziny szparagowatych. Inne nazwy: śniadek, śpioszek
Śniedek baldaszkowaty (Ornithogalum umbellatum) – bylina z rodziny szparagowatych

12 października 2013

Różowy bodziszek pirenejski


Z Łąki Wschodniej zwykle wracam ścieżką biegnącą na jej skraju licząc na to, że znajdę coś ciekawego - do ostatniej chwili. Tym razem wracałam jednak zwyczajnie - asfaltowym chodnikiem, bo przypomniałam sobie o rzadko koszonym trawniku, którego nie widziałam od dawna. Zrobiłam kilka zdjęć i już zamierzałam wrócić do domu, gdy zawędrowałam w zarośnięte miejsce, do którego nigdy jeszcze nie zajrzałam. Najpierw zauważyłam liście, charakterystyczne dla bodziszków. Pomyślałam, że i tutaj znajdę bodziszka łąkowego o niebieskich kwiatach. Zdziwiło mnie, że wcale go nie było (czyżby przekwitł?), ale oto zobaczyłam kilka, potem coraz więcej różowo-wrzosowych ślicznych kwiatków, znacznie mniejszych niż kwiaty bodziszka łąkowego. Płatki o dość intensywnym, nieco mieniącym się kolorze z głębokimi wycięciami, no i te bodziszkowate słupki i pręciki!
Oczywiście, wpadłam w szał fotografowania, ciekawa jaki gatunek bodziszka znalazłam. Dziś przedstawiam kilka zdjęć, może innym razem, gdy nadejdzie smutna jesień albo zima, pokażę kolejne zdjęcia, by przypomnieć sobie, że wiosna i lato kiedyś nadejdą i nacieszyć się ich urodą.
Szukając nazwy już, już skłaniałam się ku bodziszkowi porozcinanemu, ale coś mi nie pasowało, głównie kolor kwiatów. Poszukiwałam więc dalej i wreszcie znalazłam - to nieco egzotyczny, choć już nie tak bardzo bodziszek pirenejski, którego sfotografowałam w drugiej połowie września. Podobno nie powinien już kwitnąć od miesiąca, ale... jak widać czekał na mnie :-)

Bodziszek pirenejski (Geranium pyrenaicum Burm.) z r. bodziszkowatych jest epekofitem, czyli gatunkiem roślin obcego pochodzenia, który przybył z innych rejonów geograficznych w ostatnich czasach i występuje zwykle w siedliskach ruderalnych i segetalnych.
Bodziszek pirenejski (Geranium pyrenaicum Burm.) rośnie na przydrożach, murawach, brzegach lasów, nieużytkach, w parkach.

11 października 2013

Psianka wiosną i późnym latem

Psianka słodkogórz, ta o ślicznych fioletowo-żółtych kwiatkach (jak z bajki), która rośnie tylko w jednym miejscu w moim lesie, już od jakiegoś czasu tworzyła owoce - najpierw zielone, z czasem coraz bardziej czerwone jagody. Kiedy ostatni raz ją odwiedziłam w połowie sierpnia (potem ani pogoda, ani okoliczności nie sprzyjały wyjazdom do lasu) dostrzegłam jeszcze kilka kwiatków, ale znacznie więcej było już czerwonych owoców. Kwiaty pokazywałam wcześniej, zatem dziś przedstawiam pewien dowód na to, że warto było zachować zdjęcia sprzed kilku miesięcy, choć długo nie miałam pojęcia jaką, dopiero wschodzącą roślinę uwieczniłam. Na szczęście teraz domyśliłam się, ba, rozpoznałam psiankę! Zatem nauka nie poszła w las i mogę pokazać jak roślina wyglądała na początku wiosny i pod koniec lata.

Owoce psianki słodkogórz (Solanum dulcamara L.) z rodziny psiankowatych - podłużne, lśniące i soczyste jagody o długości ok. 1 cm. Niedojrzałe owoce są zielone, dojrzałe przyjmują szkarłatnoczerwony kolor. Jagody te zawierają nasiona mające kształt owalnospłaszczony o powierzchni matowej, barwy żółtej lub żółtobrązowej.
Psianka owocuje od sierpnia do października.
Psianka słodkogórz (Solanum dulcamara L.) - młodziutka roślina (fot. 4 maja)
Psianka słodkogórz (Solanum dulcamara L.)  - młodziutka roślina (fot. 4 maja)

5 października 2013

Krwiściąg lekarski


Takiego obrotu spraw się nie spodziewałam. Zakładając tego bloga chciałam prezentować zdjęcia roślin, miejsc, owadów itp., które spotkałam, poznałam i oznaczyłam. Liczyłam na to, że niemal wszystko, co fotografuję będę mogła do woli podglądać jak zmienia się wraz z porami roku i z czasem zrobić lepsze ujęcia. Tak, wiem, daleka droga przede mną, ale przecież stale praktykuję i jakoś tam fotograficznie się rozwijam. Nie przypuszczałam jednak, że zmiany wokół mnie nastąpią tak szybko, drastycznie i nieodwracalnie.
Oto 2 i 3 października skoszono i ogołocono kolejną parcelę, która od niepamiętnych czasów nietknięta ludzką stopą zarastała dziką roślinnością. Wykarczowano m.in. bodziszka albinosa, który rósł tylko w tym miejscu, a także krwiściąg lekarski, któremu zdążyłam zrobić raptem kilka zdjęć... Smuci mnie, że następnej wiosny nie będę miała szansy, by przyjrzeć się jak te rośliny rozpoczynają nowe życie. Zatem, z kronikarskiego (jakie to przygnębiające!) obowiązku przedstawiam krwiściąg lekarski, który rósł naprzeciw Łąki Północnej (tej, której część ogrodzono wiosną, lecz na szczęście  nic więcej się tam nie działo).
Likwidacja stanowiska krwiściągu spowodowała jednocześnie zniszczenie roślin pokarmowych dla trzech gatunków motyli!!

Krwiściąg lekarski (Sanguisorba officinalis L.) z rodziny różowatych (Rosaceae) - kwiatostan (7 sierpnia).  Kwiaty niepozorne, małe, zebrane w prosto wzniesione na długich szypułkach gęste, kuliste główki o długości 1–3 cm.

3 października 2013

Dmuchawce latawce

Wcale nie jestem pewna, czy widziałam te rośliny, gdy kwitły. Możliwe, że trwało to krótko i po prostu nie zdążyłam ich wtedy sfotografować. Zdjęcia wszystkich "dmuchawców", bo nie wiem jak inaczej je nazwać, powstały w Moim Lesie - tam je wypatrzyłam.
Myślę, że i one mają sporo uroku, a przynajmniej ciekawą budowę.



O tej roślinie wiem, że należy do rodziny astrowatych. Ma żółte kwiaty. Prawdopodobnie takie owoce wytwarza sałata kompasowa (Lactuca serriola)

1 października 2013

Jasieniec piaskowy przekwita


Pomału kończy się sezon wegetacyjny roślin. Zrobiło się zimno i pogoda nie sprzyja wypadom do lasu. Ostatni raz byłam tam 8 września, ale bardzo liczę jeszcze na jakiś ciepły weekend w tym miesiącu (w ubiegłym roku robiłam zdjęcia jeszcze w ostatnim tygodniu października). Temperatury spadły tak nagle i tak szybko zrobiło się jesiennie, że nie zdążyłam pożegnać się z Moim Lasem - być tam wiedząc, że to już ostatni raz w tym roku. Tak więc zamawiam ciepełko na najbliższy weekend... i w następny. I w następny też!
A teraz przedstawiam zdjęcia jasieńca piaskowego. Chociaż na początku września spotykałam jeszcze sporo kudłatych kwitnących na niebiesko kuleczek kołyszących się na nagich, wiotkich łodyżkach, to przynajmniej połowa już przekwitła, zatraciła swój wesoły kolor i zbrązowiała - wydała owoce.

Jasieniec piaskowy (Jasione montana L.) z rodziny dzwonkowatych znany jest także pod nazwami: jasieniec pospolity, jasionek, kolnik, pawiniec, pawiniec pospolity  (fot. 1 września)

Ale po kolei. Najpierw było tak:

Rozkwitający jasieniec piaskowy (Jasione montana L.)