30 września 2014

Trzyszcz piaskowy, chrząszcz tygrysi


Te szybko biegające chrząszcze spotkałam kilkukrotnie na piaszczystych ścieżkach w Moim Lesie. Rzeczywiście, zawsze im się strasznie śpieszy, nawet gdy taszczą ofiarę. Są niewielkie (najwyżej 16 mm), można je więc przeoczyć, ponieważ z natury lubią się kamuflować :-). Na tle piasku i drobnych kamyków nie bardzo rzucają się w oczy, ale jeśli jednak - wówczas zwracają uwagę symetrycznymi jasnymi esami floresami na pokrywach skrzydeł, których kolor określiłabym jako rdzawy lub brunatny. Chyba nigdy nie widziałam (nie zauważyłam?) żadnego z nich w locie (przefruwają na raz zaledwie kilka metrów i lądują), za to potwierdzam, że są bardzo czujne i trudno je podejść.
      Pierwszego z dwóch przedstawionych na zdjęciach osobników absolutnie nie podchodziłam, daję słowo! Po prostu akurat przykucnęłam przyglądając się czemuś na ziemi, gdy rzeczony trzyszcz wyminął mnie i zatrzymał się w odległości nieco powyżej pół metra. Odniosłam wrażenie (o, naiwna!), że ów osobnik musiał mieć "parcie na szkło", bo spędził w moim towarzystwie prawie 40 sekund. Uważasz, że to krótko? Oj, zdążyłam w tym czasie zrobić kilkanaście zdjęć. Poza tym dla trzyszcza postój trwający 10 sekund to wystarczająco długo, by odpocząć po kilkumetrowym locie lub dłuższym biegu. A biegać to on potrafi!
  
Trzyszcz piaskowy, trzyszcz piaskowiec (Cicindela hybrida) - chrząszcz z rodziny biegaczowatych osiąga 11 do 16 mm długości. Prowadzi dzienny tryb życia. Można go spotkać na piaszczystych ścieżkach w miejscach nasłonecznionych   (fot. 12 lipca)
Trzyszcz piaskowy, trzyszcz piaskowiec (Cicindela hybrida) jest chrząszczem drapieżnym i bardzo żarłocznym. W ciągu swego życia podobno zjada ok. 400 owadów

26 września 2014

Zagadkowy żmijowiec


Spotkałam przedziwne rośliny, dwie kępy rosnące w rozstawie ok. dwóch metrów na skraju piaszczystej ścieżki wiodącej do Mojego Lasu. Z pewnością mijałam je przez cały sezon, ale nie zauważyłam ich z okna samochodu, dlatego nie wiem jak wyglądały w pełnym rozkwicie. Zdecydowanie przypominają żmijowca (łukowato wygięte pędy i rodzaj kwiatów), a jednocześnie bardzo różnią się od najczęściej spotykanego, rodzimego żmijowca zwyczajnego.
Do rodzaju żmijowiec (Echium) zaliczono aż 66 gatunków, w Polsce występują podobno tylko 3 lub 4 (zwyczajny, babkowaty, a także czerwony, zwany ruskim). Ten ostatni został zresztą zaliczony do rodzaju Pontechium. Pole manewru mam zatem niewielkie (w sensie ustalenia gatunku) - no chyba, że jest to tajemniczy Echium lycopsis, którego opisu w ogóle(!) nie znalazłam.
Nadarza się więc okazja do nadania znalezionej roślince roboczej nazwy Echium anika, oczywiście, do czasu ustalenia tej właściwej  :-) 
Czy to możliwe, że jest to forma albinotyczna któregoś z występujących w Polsce żmijowców?
Te białe kwiaty oraz liście i łodygi w kolorze sałaty...
Może znasz tę roślinę? Jeśli tak, to daj znać, będę bardzo wdzięczna.

Dodane w czerwcu 2016
Niedawno zwróciłam się do znawców o identyfikację tej dziwnej rośliny. Niestety, nadal nie została jednoznacznie rozpoznana. Być może roślina została porażona jakimś wirusem - zobacz wątek.

Jedna z łodyg żmijowca, która rosła w miarę pionowo. jest mocno rozgałęziona. Listki widoczne na  łukowato wygiętych łodyżkach noszą nazwę podsadek. Jest ich bardzo dużo.  Echium anika


23 września 2014

Darz bór, muchomór!


Wiosną i latem w Moim Lesie spotykałam spacerowiczów, chodziarzy i biegaczy, a nawet jeźdźców na koniach przemierzających okoliczne ścieżki. Z końcem lata pojawili się grzybiarze penetrujący niemal wszystkie zakamarki lasu. Chodzą z koszykami, wiadrami i siatkami, często zaopatrzeni w kij do rozgarniania opadłych liści i igieł. Ja, niezależnie od pory roku po Moim Lesie chodzę z aparatem. Tak więc z grzybiarzami nie wchodzimy sobie w drogę. Oni zbierają podgrzybki, maślaki i borowiki, ja fotuję muchomory. Właśnie znalazłam, wymyśliłam odpowiednie słowo dla moich poczynań. Fotowanie to już coś więcej niż pstrykanie, to notowanie fotografią, ale jeszcze nie prawdziwe  fotografowanie  :-) .
A czerwonych muchomorów u nas ci dostatek - darz bór!
Dziś pierwszy dzień jesieni (rozpoczęła się o 4:29 rano), witam ją więc z całym dobrodziejstwem kolorów. Z każdym dniem i tygodniem coraz trudniej będzie o żywe, energetyzujące barwy. Postaram się jednak, by nie zabrakło ich przez całą zimę (zwłaszcza w te bure dni), czerpiąc ze swoich zasobów, letnich zapasów zdjęć. Dziś jednak będzie świeża porcja "witamin" z ostatnich dni lata.

Muchomor czerwony (Amanita muscaria (L.) Lam.) występuje pospolicie w różnego typu lasach liściastych, iglastych i mieszanych, szczególnie często pod brzozą brodawkowatą.
Muchomor czerwony (Amanita muscaria (L.) Lam.) jest trujący, ale do zatruć dochodzi rzadko, gdyż jest bardzo charakterystyczny ze swoim czerwonym kapeluszem z białymi "kropkami". Są to resztki osłony całkowitej w postaci łatek.

21 września 2014

Moczarka, krwawnica pospolita


Ciemnoróżowe kłosy krwawnicy pospolitej dostrzegłam na podmokłej, północnej części Łąki Wschodniej w pierwszej dekadzie lipca. Wówczas były jeszcze nieliczne (4-5), niewysokie, nieznacznie tylko wyrastały ponad trawy i młode trzciny. Byłam ciekawa jak się rozwiną i czy będzie ich więcej. Dlatego odwiedziłam je trzykrotnie: 8 i 29 lipca oraz 6 sierpnia. Rzeczywiście, pod koniec lipca roślin znacznie przybyło (40-50?), wyrosły dość wysoko ponad otaczającą je roślinność. Krwawnica pospolita i jej odmiany jest także uprawiana jako roślina ozdobna. Nie ma się czemu dziwić - na tle zieleni prezentuje się bardzo dekoracyjnie. Oczywiście, to kolejna dziko rosnąca roślina, którą zobaczyłam pierwszy raz w życiu. To pewne, że szukając tematów do fotografowania zapuszczam się w miejsca, których dotąd nie odwiedzałam, choć znajdują się tak blisko...

Krwawnica pospolita (Lythrum salicaria L.) - gatunek wieloletniej rośliny z rodziny krwawnicowatych, jeden z kilku występujących w Polsce. Jest pospolity na siedliskach wilgotnych.

Krwawnica pospolita (Lythrum salicaria L.) - liczne, karminowo-różowe kwiaty mają średnicę do 2 cm.

17 września 2014

Rozchodnikowiec okazały


Swego czasu, z okazji imienin dostałam okazały, pięknie skomponowany bukiet złożony z różnorodnych kwiatów. Trzymał się dzielnie i cieszył mnie swą urodą przez ponad tydzień, ale w końcu trzeba było go wyrzucić. Z żalem patrzyłam na przekwitłe lub zwiędłe kwiaty, gdy nieoczekiwanie pośród nich wypatrzyłam jeden, sprawiający wrażenie, że dopiero ma zamiar rozkwitnąć. Wyjęłam go zatem i dotąd trzymam w wazonie. Ha, widzę, że nawet wypuścił korzenie, może więc posadzę go w doniczce?
Nieco później kwiaty z tego gatunku zobaczyłam na długiej rabatce wzdłuż chodnika przed jedną z posesji. Z zasady nie bardzo interesuję się roślinami ogrodowymi, nie potrafię ich ciekawie sfotografować, ale te? Po pierwsze nabrałam do nich sentymentu z racji obecności w pięknym bukiecie, po drugie - rośliny nie rosły w ogrodzie, lecz na "wolnym wybiegu". Mogłam więc swobodnie je sfotografować (chciałabym znaleźć odpowiednie słowo - coś pomiędzy fotografowaniem a pstrykaniem, tak w sam raz dla mnie), nie depcząc grządek i ignorując groźne poszczekiwania rosłego wilczura... zza ogrodzenia.
Trochę trwało, nim ustaliłam nazwę gatunkową tej rośliny. Rodzaj liści i kwiatostanów nasuwał skojarzenia z kalanchoe z rodziny gruboszowatych. Idąc tym tropem dotarłam do rodzaju rozchodnikowców (Hylotelephium). Stąd już krok do określenia gatunku i rozstrzygnięcia dylematu: rozchodnikowiec okazały czy wielki?
 
Rozchodnikowiec okazały (Hylotelephium spectabile), rozchodnik wielki (Sedum spectabile) - gatunek mrozoodpornej rośliny z rodzaju rozchodnikowiec należący do rodziny gruboszowatych (Crassulaceae) osiągający wysokość 30-50 cm.

Rozchodnikowiec okazały (Hylotelephium spectabile), rozchodnik wielki (Sedum spectabile)  - fot. 4 sierpnia

15 września 2014

Wróble języczki, rdest ptasi


Jeszcze rok temu nie przypuszczałam, że rdest ptasi, owo płożące się zielsko, które wyrasta nawet pomiędzy płytami chodnika może mieć kwiaty! Owszem, jesienią widywałam wróble gromadnie obsiadające kępy rdestu, które z czegoś je skubały. Myślałam, że z liści, ale nie - z owoców. Skoro więc rdest wydaje nasiona, to wpierw musi zakwitnąć. To logiczne, ale dopiero przypadek sprawił, że spostrzegłam jego kwiaty. Są tak małe, że właściwie ich nie widać, trzeba się przyjrzeć z bardzo bliska. Najczęściej mają średnicę łebka szpilki...
Ponieważ nie jestem w stanie zrobić lepszych zdjęć, mają one wartość dowodową, że rdest ptasi kwitnie! Kwiatuszeczkami, ale kwitnie. Są tak małe, a do tego liczne, że nie pofatyguje się do nich żaden owad celem zapylenia (musiałby być kalibru muszki owocówki - na moje oko). Roślinka jest więc samowystarczalna, zapyla się sama.

Rdest ptasi, rdest różnolistny (Polygonum aviculare L.) – gatunek rośliny z rodziny rdestowatych  (fot. 12 września, przykościelna ścieżka)
Rdest ptasi, rdest różnolistny (Polygonum aviculare L.) - rośnie niemal wszędzie, m.in. na poboczach dróg, między płytami chodników, w miejscach ruderalnych.

11 września 2014

Katarantus różowy bywa biały


W egipskich czy tunezyjskich ogrodach hotelowych często można spotkać odmiany katarantusa różowego. Sadzony jest wokół drzewek, w wielkich donicach lub na rabatach. W stanie dzikim jest gatunkiem zagrożonym wyginięciem, dorasta nawet do 1 m wysokości i ma różowe lub białe kwiaty. Wyhodowano jednak mnóstwo odmian, dzięki czemu roślinę tę można uprawiać także w naszym klimacie (choć pewnie będzie niższa).
Duże, płaskie kwiaty o czystej formie - pięć lśniąco białych płatków z ciemnoróżowym kółeczkiem na środku, obwódką zagłębienia, gdzie nie widać ani pręcików, ani słupka. Inne - w odcieniach różu, a nawet dwukolorowe - kwiaty słońca.

Przedstawiam kilka zdjęć tych egzotycznych roślin sfotografowanych tam, gdzie słońca chyba nigdy nie przesłaniają chmury.

Katarantus różowy, barwinek różowy (Catharanthus roseus) – gatunek rośliny należący do rodziny toinowatych (Apocynaceae), endemicznie występujący na Madagaskarze.
Katarantus różowy, barwinek różowy (Catharanthus roseus) tworzy pojedynczy, silnie rozgałęziony pęd o wysokości 40-80 cm. Na wierzchołkach gałązek nieustannie rozwijają się pięciopłatkowe, płaskie kwiaty o średnicy do 5 cm

9 września 2014

Motyl z ogrodu Nefertiti

Monarcha złocisty (Danaus chrysippus)

Jeśli Nefertiti, lub jak kto woli Nefretete, najpiękniejsza Egipcjanka i ukochana żona faraona Echnatona miała ogród, a na pewno go miała - rosły w nim najrozmaitsze kolorowe kwiaty cudnej urody tylko po to, by radować jej oczy. Wielu ogrodników troskliwie pielęgnowało i podlewało te wszystkie rośliny, by nigdy nie zabrakło im wody i odpowiednich warunków do rozwoju, pomimo palącego słońca. Piękny i okazały musiał być to ogród - pełen zieleni i żywych kolorów...
Niedawno wróciłam z zapewne namiastki takiego ogrodu (egipskiego hotelu) - ogromnego zielonego terenu pełnego palm daktylowych, agaw, przycinanych żywopłotów, drzew i krzewów oraz kolorowych kwiatów, których nazw pewnie nie poznam (a może jednak?). Spróbuję kiedyś je zaprezentować, ale dzisiaj chcę pokazać zjawiskowego motyla, który urzekł mnie swą urodą.
W hotelowym ogrodzie takich motyli było kilka lub kilkanaście (jednocześnie widziałam ich pięć). To niewiele, lecz byłam szczęśliwa, że w ogóle tam żyły. Początkowo widywałam je tylko w szybkim i zwinnym locie, migające ogniście, duże, płochliwe, niemal nigdzie niesiadające. Wzięłam je nawet za rusałki osetniki, ale gdy któregoś dnia odkryłam ich noclegownię, przekonałam się, że są one zupełnie inne. Były zachwycające, począwszy od białych kropeczek na głowie i tułowiu, przez stonowany brąz i czarno-biały wzór na spodniej stronie skrzydeł. Długo trwało nim udało mi się sfotografować tego motyla z rozłożonymi skrzydłami, mieniącymi się ognistymi odcieniami czerwieni, których nie potrafię opisać. Jestem pewna, że i Nefertiti nie mogła oderwać od niego oczu. Cieszę się, że żyję w obecnych czasach - zaopatrzona w aparat, nieudolnie, ale jednak, mogłam go zaChwycić.

Danaus chrysippus, afrykański monarcha, monarcha złocisty, motyl pomarańczowy, egipski motyl

Danaus chrysippus, afrykański monarcha, monarcha złocisty, motyl pomarańczowy, egipski motyl

7 września 2014

Kończywiec, koniczyna polna


W Moim Lesie wzdłuż piaszczystych ścieżek rośnie moc koniczyny polnej, na pierwszy rzut oka - niepozornej rośliny. Gdy odkryłam jej nazwę gatunkową byłam trochę zaskoczona, że to także koniczyna. Przyjrzawszy się jednak bliżej i kwiatom, i potrójnym listkom nie mam już wątpliwości. Miłe w dotyku kosmate kwiatostany, zwłaszcza w fazie białej, nieco przypominają wierzbowe bazie. Początkowo, jeszcze przed kwitnięciem, podłużne główki mają jasny, oliwkowy kolor, z czasem stają się białawe, a później różowieją, bądź czerwienieją. Teraz, we wrześniu kwitnie już niewiele koniczyn polnych - w większości kwiatostany przekształciły się w strąki, a dojrzewające nasiona nadają im rudawy lub brązowy odcień.
Kończy się lato, z każdym dniem ubywa żywych kolorów, ale ja zachowałam, zaChwyciłam ich sporo i chętnie się nimi podzielę. Oto skromna koniczyna polna, nad którą trzeba mocno się pochylić, by dostrzec jej urok. Jeśli rośnie w uprawach, traktowana jest jak chwast, lecz warto wspomnieć, że posiada ona właściwości lecznicze.

Koniczyna polna (Trifolium arvense L.) – gatunek rośliny z rodziny bobowatych. Dorasta do 40 cm wysokości.
Koniczyna polna (Trifolium arvense L., zwana także kończywcem, koteczkami, kotkami, szarymi koćkami czy kądziołką Matki Boskiej