28 listopada 2014

Skrytobójczy starzec jakubek

Starzec jakubek (Senecio jacobaea L.)
Latem lubię przynieść do domu kilka łąkowych kwiatów, wstawić do szklanego wazonu i przez wiele dni cieszyć się ich widokiem, ale dotąd jakoś nigdy do bukietu nie wzięłam starca jakubka... Czy kierowała mną intuicja, czy zadziałały fluidy, czy nie było mi z nim po drodze - tego nie potrafię wyjaśnić. W każdym razie dobrze się stało, że poza zrobieniem kilkudziesięciu zdjęć nie weszłam z nim w żaden kontakt. Dopiero po przygotowaniu zdjęć zabrałam się za wyszukanie informacji o tym gatunku i okazało się, że jest to roślina... bardzo trująca, wręcz śmiertelnie trująca dla koni, bydła, drobiu i innych zwierząt! Musi być bezwzględnie usuwana z pastwisk i to z zachowaniem środków ostrożności (rękawice, odzież ochronna, a nawet maska na twarz, jeśli roślina kwitnie).
Na szczęście Łąka Wschodnia nie jest pastwiskiem, a urodziwy jakubek rośnie tam nie wadząc nikomu. Jest chętnie odwiedzany przez motyle m.in. z rodziny kraśnikowatych oraz różne błonkówki - im najwyraźniej smakuje zarówno nektar, jak i pyłek starca jakubka.

Starzec jakubek (Senecio jacobaea L.), znany także jako krostawiec z rodziny astrowatych.  (24 czerwca)
Starzec jakubek (Senecio jacobaea L.) jest rośliną trującą, zawierającą alkaloidy pirolizydynowe  (17 lipca)

25 listopada 2014

Łaknąca słońca, sanwitalia rozesłana


Dziś popełniam wyłamanie z konwencji (zdaje się, że niepierwsze) zachwycania się niezwykłymi roślinami łąkowymi i chwastami, bowiem pewnego listopadowego dnia zauroczyły mnie małe, żółte słoneczka niemal wysypujące się ze skrzynek ustawionych na parapecie mijanego domu. To sanwitalia rozesłana. By nie zapomnieć nazwy tej urokliwej rośliny ozdobnej "przetłumaczyłam" ją po swojemu - witająca słońce. Albo witalne słoneczka. Sama nie wiem, na które "tłumaczenie" się zdecydować, ale fakt jest taki, że owe żółte kwiatki rozproszyły burość dnia na długą chwilę.
Teraz, po przymrozkach pewnie są już wspomnieniem, ale jakże energetyzującym i witalnym  :-) .

Pochodząca z Meksyku sanwitalia rozesłana, polegnatka (Sanvitalia procumbens) jest łatwa w uprawie, ale ma też kilka wymagań tj. nie znosi przelania, potrzebuje słońca i cotygodniowego nawożenia

22 listopada 2014

Larwa pasikonika. Listopadowa!!


Mam pytanie - co robi larwa pasikonika na suchej łodyżce przytulii w drugiej dekadzie listopada?! Wszak Matka Natura tak to urządziła, że zimują jaja, a larwy m.in. prostoskrzydłych (a więc i pasikoników) wylęgają się dopiero wiosną. Odpowiedź brzmi - zieloniutka, malutka larwa pasikonika siedzi na wysokości pół metra nad ziemią i wytrzeszcza oczy.
Jak ją znalazłam? Może nie uwierzycie, jednak będziecie musieli, gdyż przedstawię argument, który trudno podważyć.
Od pewnego czasu przygotowuję wpis o przytulii, takiej roślinie o maleńkich, białych kwiatkach - zebrałam sporo zdjęć, znalazłam różne źródła informacji, jestem niemal na ukończeniu... rozstrzygania ostatnich wątpliwości (przytulia pospolita czy biała??), gdy uprzytomniłam sobie, że nie mam zdjęć jej owoców, choć mogłabym. Udałam się więc w miejsce, gdzie wiosną fotowałam rozwijające się pędy, gdyż uznałam, że tam, ze względu na względną zaciszność stanowiska, owe owoce mogły się jeszcze ostać (lepiej późno niż wcale, prawda?). Jeszcze w październiku sprawdzałam jak wygląda przytulia zasuszona i wręcz upatrzyłam sobie jedną, dość wysoką suchą łodyżkę z owocami.
    Przychodzę więc w dniu 19 listopada do konkretnej łodyżki, suchego badylka pośród mnóstwa innych suchych badyli i, przykucnąwszy, co widzę? Widzę, że na jednym z rozgałęzień uczepił się fragment zielonego kłosa jakiejś trawy. Już, już wyciągałam rękę, by strącić toto, by nie zanieczyszczało mi kadru, gdy dostrzegłam coś na kształt charakterystycznej, zgiętej nogi skocznej pasikonika, tyle, że w skali mikro. Reszta fragmentu kłosa okazała się maleńkim ciałkiem oraz resztą odnóży. Wytężyłam wzrok (a gdzie czułki?) i z niedowierzaniem odnotowałam obecność maleńkiego pasikonika z długimi czułkami włącznie.

Dodane później  - po komentarzu z dnia 10 września 2015

Istnieją powody, dla których nie chcę zmieniać całości wpisu, jednak okazało się, że widoczny na zdjęciach owad nie jest larwą - ani pasikonika, ani nadrzewka długoskrzydłego (jak "ustaliłam w następnym wpisie o Paśku - LINK), lecz postać dorosła nadrzewka południowego (Meconema Meridionale), którego obecność stwierdzono w Polsce w roku 2013). Zmieniam zatem podpisy pod zdjęciami (słowa larwa pasikonika zastępuję poprawną nazwą gatunkową)
 
Nadrzewek południowy (Meconema Meridionale)

20 listopada 2014

Kraśnik rzęsinowiec, ten z obwódkami


W tym sezonie chodząc po łąkach (z naprawdę otwartymi oczami) wielokrotnie spotykałam motyle z rodziny kraśnikowatych. Mają one skrzydła o charakterystycznym, podłużnym kształcie i kontrastowym ubarwieniu ostrzegawczym (wszystkie spośród ok. 800 gatunków są trujące!) oraz duże, dość grube maczugowate czułki. Tak naprawdę są to ćmy aktywne w ciągu dnia.
Pierwszym kraśnikiem, o którym się dowiedziałam był kraśnik sześcioplamek, potem doczytałam, że jest jeszcze kraśnik pięcioplamek (a później, że jest kilkanaście innych). Zastanawiałam się, czy uda mi się je rozróżnić, a więc doliczyć dokładnie sześciu lub pięciu plamek na każdym ze skrzydeł. Bo z tymi plamkami to trochę jest tak, że niektóre wyglądają na podwójne (zwłaszcza te górne)  i powstaje dylemat - dwie czy jednak jedna plamka?
Tym razem nie muszę liczyć plamek, by upewnić się co do gatunku - to kraśnik rzęsinowiec (inne źródła podają rzęśniowiec), którego znakiem "firmowym" są jasne obwódki wokół czerwonych plam oraz na brzegach skrzydeł. W internecie znajdziesz mnóstwo zdjęć znacznie bardziej efektownie ubarwionych osobników zaliczanych do tego (zagrożonego wyginięciem!) gatunku. Kraśnik rzęsinowiec taką już ma urodę (wyróżnia się ponad 20 podgatunków!), że może mieć bardzo różne ubarwienie, z tym, że owe obwódki, mniej lub bardziej wyraźne, zawsze występują.
Motyle z tego gatunku podobno najbardziej lubią kwiaty sparcety siewnej oraz innych roślin motylkowych, ale w tym przypadku spotkane przeze mnie kraśniki "urzędowały" na kwiatach starca jakubka, racząc się (a jakże!) jego nektarem.

Na początek pojedynczy okaz spotkany 16 lipca na Łące Wschodniej. Przy okazji odnotuję, że nie występuje tam sparceta siewna, a z roślin należących do rodziny bobowatych przypominam sobie komonicę zwyczajną, koniczyny o białych i różowych kwiatach, lucernę mieszańcową, nostrzyka białego i żółtego, kilka gatunków wyki, no i cieciorkę pstrą.

Kraśnik rzęsinowiec (Zygaena carniolica) to rzadki motyl z rodziny kraśnikowatych zagrożony wyginięciem
Kraśnik rzęsinowiec (Zygaena carniolica) na kwiatach starca jakubka. Być może żywiąc się nektarem tych kwiatów stają się trujące?

17 listopada 2014

Dzikie bratki, listopadowe sierotki

Niewiele jest już roślin kwitnących w połowie listopada. Gdzieniegdzie można jeszcze dostrzec żółte kwiaty nawłoci, wrotyczu lub starca zwyczajnego, albo białe kwiaty krwawnika. Zatem bardzo ucieszył mnie widok maleńkich fiołków polnych, które rozsiadły się dorodną kępą na usypanym z drobnych kamyczków kopczyku (pewnie na przyszłym placu budowy). Być może z tego powodu, że kwitnie jeszcze o tak późnej porze roku, jedną z nazw ludowych fiołka polnego jest właśnie sierotka?
Miałam okazję zobaczyć tę roślinę w całej okazałości - nieprzytłumioną trawą i innymi roślinami. Zdziwiłam się długością łodyg, o których dotąd wiedziałam, że osiągają wysokość 10-20 cm. Kępa była naprawdę spora - z jednego miejsca liczne łodygi fiołka rozchodziły się we wszystkich kierunkach. Najdłuższe miały co najmniej pół metra. Zatem owszem - łodyga (w sensie pędu kwiatowego) być może wznosi się na wysokość do 20 cm, ale jako taka - płoży się na kilkadziesiąt cm. Na tak długiej łodydze (która mnie przypominała trochę rozłogi - co kawałek jakby "gotowa" roślinka z kompletem liści i kwiatkiem) wyrastało kilka pędów kwiatowych.
Gdy nacieszyłam się widokiem drobnych biało-żółtych kwiatków rozejrzałam się także za owocami fiołka - i owszem, kilka znalazłam.

 Fiołek polny (Viola arvensis Murr.) - gatunek rośliny należący do rodziny fiołkowatych (Violaceae). Inne nazwy: bratek polny, dziki bratek, fiołek drobnokwiatowy, sierotka.
Fiołek polny (Viola arvensis Murr.) ma kwiaty grzbieciste o długości 1-1,5 cm. Górne płatki parzyste, dolny pojedynczy i największy; najczęściej żółte, blado żółte, biało-żółte, rzadziej z (górnymi) płatkami fioletowymi.

14 listopada 2014

Dyskretny urok strzępotka ruczajnika


Ów niewielki motylek ze swymi szaro-miodowymi skrzydełkami, których skromną ozdobą są wyraźne, pojedyncze oczka na spodniej stronie, nie zanadto przyciąga wzrok. Owo czarne oczko z białą źrenicą w jasnej obwódce to jedyna obrona m.in. tego gatunku motyla przed napastnikami - udaje oko znacznie większego i groźniejszego zwierza. Strzępotki ruczajniki spotykałam wiele razy siedzące na liściach, źdźbłach trawy lub pasące się na kwiatach na łąkach i skraju Mojego Lasu. Zawsze siedziały ze skromnie złożonymi skrzydłami, zatem wszystkie zdjęcia przedstawiają je w widoku z boku. Podobno uchodzą za ruchliwe lub płochliwe - niełatwe do sfotografowania. Dowiedziałam się o tym mając za sobą... kilka sesji fotograficznych z udziałem strzępotka ruczajnika, przebiegających w atmosferze relaksu i obopólnego zrozumienia   :-) .
Strzępotek ruczajnik należy do podrodziny oczennicowatych liczącej sobie ok. 2400 gatunków. W Polsce występują 34 gatunki, w tym 6 z rodzaju strzępotek (Coenonympha). Oczennicowate (Satyrinae) są na ogół słabymi lotnikami stroniącymi do silnego światła słonecznego, preferują siedliska wilgotne i półcieniste.

Strzępotek ruczajnik (Coenonympha pamphilus) na jasieńcu piaskowym. Wydaje mi się, że to młodziutki osobnik - był bardzo mały  (fot. 19 czerwca)
Strzępotek ruczajnik (Coenonympha pamphilus) odpoczywający na suchym wiesiołku  (fot. 24 sierpnia)

11 listopada 2014

Bodziszku kosmaty, mam cię!


Właściwie kilka dni później po odkryciu "tego drugiego" bodziszka kosmatego natknęłam się na rośliny o podobnym pokroju, kształcie liści i wielkości kwiatków, tyle, że różowych - jak na bodziszka kosmatego przystało. Zatem bodziszek o bladych kwiatkach i owłosionych (kosmatych) łodyżkach okazał się wersją, być może albinotyczną, bodziszka kosmatego. Przedstawiam więc "klasycznego" bodziszka kosmatego, niewysoką roślinkę, która potrafi "oprzeć" się nożycom kosiarki - znalazłam go na świeżo skoszonym wąskim trawniku, tuż przy ogrodzeniu pewnej firmy. Jego malutkie kwiaty miały piękny różowy kolor. Nie było ich wiele, za to przyglądając się miejscu gdzie roślinki wyrastały zauważyłam, że potrafią znaleźć sobie miejsce pośród źdźbeł traw i rozrastać się, zajmując niemałą powierzchnię.
Najpierw dla przypomnienia bladoróżowa (albinotyczna?) forma bodziszka kosmatego, sfotowanego (ponownie) 10 minut przed spotkaniem tego właściwego. Proszę zwrócić uwagę na ogólny wygląd kwiatu, owłosioną łodyżkę oraz okrągły, bądź owalny kształt liści. W tle bodziszka widoczny jest liść koniczyny, zatem kwiatek jest naprawdę nieduży.

Bodziszek kosmaty (Geranium molle L.) o bladoróżowych kwiatkach
Bodziszek kosmaty (Geranium molle L.) o różowych kwiatach

7 listopada 2014

Siwoszek błękitny - mały kamuflant


Tego się nie doczytałam, a mianowicie czy siwoszek błękitny zmienia swe ubarwienie niczym kameleon ("na zawołanie"), czy poszczególne osobniki "od urodzenia" przybierają barwę podłoża, na którym spędzają życie. Tak czy owak, tego lata w Moim Lesie siwoszków błękitnych było pod dostatkiem. Poszczególne zdjęcia (z jednym wyjątkiem) prezentują różne osobniki o odmiennym ubarwieniu ciała. Żaden z nich nie jest błękitny, to prawda. Jednak nazwa gatunkowa wzięła się od koloru drugiej pary skrzydeł widocznych tylko w czasie krótkich przelotów. Raz, przez mgnienie oka widziałam to zjawisko, gdy konik wyskoczył przede mnie, by zastygnąć w bezruchu na środku piaszczystej ścieżki.
Siwoszki na moich zdjęciach są dość dobrze widoczne (postarałam się o to podkręcając kolory i kadrując zbliżenia) - znajcie moje dobre serce  ;-) . W rzeczywistości trudno je dostrzec - są małe i znakomicie się kamuflują poprzez ubarwienie ciała oraz trwanie w bezruchu.

Siwoszek błękitny na piaszczystej ścieżce. Obok listek brzozy  (3 sierpnia)
Siwoszek błękitny na piaszczystym podłożu pośród zeschłych igieł sosny, patyczków i opadłych liści  (3 sierpnia)

5 listopada 2014

Kwiaty dla Nieobecnych


W Dniu Zmarłych pogoda była tak piękna, że wyruszając na cmentarze zdecydowałam zabrać ze sobą aparat. Jakimi kwiatami stroimy groby naszych bliskich? To pytanie zrodziło się w chwili, gdy zaczęłam uważniej przyglądać się mijanym grobowcom. Ze zdziwieniem stwierdziłam, że wiele spośród barwnych i okazałych wiązanek składało się z kwiatów... sztucznych. Widzę, że ta "gałąź" kwiaciarstwa rozwija się znakomicie - niektóre kwiaty trzeba dotknąć, by przekonać się o ich nieprawdziwości. Dla mnie, choćby były najpiękniejsze i najmisterniej wykonane - nigdy nie zastąpią oryginałów. 
Oczywiście, fotowałam dość dyskretnie i tylko w kilku miejscach, raptem przez kilkanaście minut, ale udało mi się zebrać całkiem sporą kolekcję zdjęć. Statystyka wskazała jednak na przewagę kwiatów sztucznych - niejednokrotnie musiałam ominąć kilka grobów pod rząd, by dotrzeć do udekorowanego naturalnymi kwiatami. Najwięcej było rozmaitych złocieni i/lub chryzantem, zatem opis botaniczny tych ostatnich dzisiaj przedstawię (właśnie zdałam sobie sprawę, że oba rodzaje roślin są albo mylone, albo to ja nie zwracałam uwagi na ich nazwę). Poza tym groby zdobione były pięknymi wrzosami, hortensjami, różami, gałązkami irgi, berberysu i świerku, znalazłam też efektowną kapuścianą różę.
Niezależnie od upodobań do kwiatów żywych czy ich imitacji - zdobienie nimi grobów od niepamiętnych czasów jest wyrazem czci dla zmarłych.

Zielona odmiana złocienia wielkokwiatowego (Chrysanthemum ×morifolium Ramat)
Różowa odmiana złocienia wielkokwiatowego (Chrysanthemum ×morifolium Ramat)

3 listopada 2014

Ogniki pamiętających


Tegoroczne Święto Zmarłych było nadzwyczaj ciepłe i pogodne, dłużej można było zatrzymać się przy odwiedzanych grobach i z przyjemnością spacerować alejkami. Groby ustrojone różnobarwnymi kwiatami z daleka przypominały kwietne kobierce. Jednak po zapadnięciu zmroku przepych barw zniknął, za to cmentarze rozbłysły tysiącami małych, migoczących światełek czyniąc je miejscami niezwykle nastrojowymi i malowniczymi, nasączonymi jakąś kojącą mocą i spokojem.
Spróbowałam uchwycić tę magiczną atmosferę: wszechogarniająca ciemność zapadającego wieczoru rozpraszana setkami maleńkich ogników.

Ogień, jako jeden z żywiołów posiada jakąś magiczną, duchową moc. 
Płomień świecy uważa się za ogień oswojony - łącznik pomiędzy zaświatami.