31 stycznia 2015

Czarno-białe oba. Pluskwiaki dwa


Pewnego wiosennego dnia na liściu pokrzywy nieopodal pola pszenicy sfotowałam takiego oto czarno-białego, niedużego pluskwiaka. Zdążyłam zrobić zaledwie trzy zdjęcia, gdy ukrył się pod liściem (ha, skądś wiedział, że go widzę i na wszelki wypadek wolał się schować).

Siedliszek sześcioplamy (Tritomegas sexmaculatus) to nieduży (5,5-7,5 mm) pluskwiak różnoskrzydły z rodziny ziemikowatych.  (fot. 31 maja, Poznań)

27 stycznia 2015

Powojnik srebrzysty, a styczeń bury


Nie ma prawdziwej zimy - takiej ze śniegiem i choćby chwilami ostrego słońca. Planowałam ponownie zajrzeć do powojnika właśnie w takich okolicznościach. Niestety, na taką pogodę się nie zanosi (choć akurat dziś spadło trochę śniegu), a moja ciekawość nie pozwoliła mi dłużej czekać.
Pióropusze powojnika pnącego są... fotogeniczne. Znacznie efektowniej prezentują się na zdjęciach niż w rzeczywistości. Z daleka wydają się szare, wręcz brudne i skłębione. Oglądane z bliska, zwłaszcza na zdjęciach, sprawiają wrażenie eterycznych i pełnych swoistego wdzięku.
Ja jednak wiem już, że to tylko pozory - powojnik pnący jest nadzwyczaj zaborczy. Nie zaproszę go do swego ogrodu. To chyba moje z nim pożegnanie.

Powojnik pnący (Clematis vitalba L.) - gatunek rośliny z rodziny jaskrowatych

23 stycznia 2015

Przestęp dwupienny, rzadkie pnącze


W drodze na Łąkę Niespodzianek mijam m.in. krzewy śnieguliczki białej. Wiem jak wyglądają jej różowe kwiaty oraz białe owoce, toteż zaintrygowała mnie obecność osobliwych, zielonawo-białych kwiatów o delikatnie owłosionych płatkach jakiejś rośliny rosnącej tych pośród krzewów. Bardzo długo poszukiwałam jej nazwy wpisując w wyszukiwarce najróżniejsze hasła typu: zielono-białe kwiaty, biało-zielone kwiaty czerwone owoce, krzew czerwone owoce i inne, tym podobne.
Nie jest to bowiem krzew, lecz pnącze, w dodatku rzadkie w naszym kraju (podobno jego liczebność nie przekracza stu stanowisk). Ja to mam szczęście, prawda? Nie dość, że chodząc z aparatem nabawiłam się chronicznego wytrzeszczu oczu  ;-P , to jak coś wypatrzę - niejednokrotnie okazuje się, że jest to rzadkie, mało znane i... przez półtora roku nie mogę ustalić nazwy owego znaleziska. No, ale w końcu udało się, więc jestem usatysfakcjonowana.
Przedstawiam dziś roślinę z rodziny... dyniowatych, która zwie się przestępem dwupiennym. Dwupiennym, czyli różnopłciowym, co oznacza, że jedna roślina ma kwiaty żeńskie, a inna męskie. Dzięki owadom następuje misz-masz z pyłkiem, by powstały owoce. Owoce również odnotowałam, zatem są one świadectwem, że w krzakach śnieguliczki musi znajdować się roślina o kwiatach męskich, które... przeoczyłam. Mam jednak nadzieję, że to nic straconego - o ile śnieguliczka nie zostanie wykarczowana, następnej wiosny przeczeszę ją wzdłuż i wszerz, by znaleźć kwiaty do pary. Te dzisiejsze są kwiatami żeńskimi, większymi i bardziej efektownymi (ma się rozumieć), mym zdaniem  :-) .
A, i jeszcze jedno na wypadek gdyby ktoś znalazł tę roślinę - przestęp dwupienny jest rośliną trującą! Śnieguliczka biała również. Swój ciągnie do swego, nie uważacie?

Przestęp dwupienny (Bryonia dioica Jacq.) jest rzadkim w Polsce pnączem osiągającym długość 4-5 m. Tutaj rośnie pośród śnieguliczki białej  (fot. 2 lipca)
Przestęp dwupienny (Bryonia dioica Jacq.) jest byliną z rodziny dyniowatych. Znany jest pod takimi nazwami jak: przestęp czerwony, przestęp diabli, brukiew czerwona.

20 stycznia 2015

Spacer po dnie Morza Czerwonego


Oprócz przydaczni niebieskich, które niedawno pokazałam, podczas spaceru po wybrzeżu udało mi się sfotować jeszcze kilku innych przedstawicieli fauny Morza Czerwonego. Do wczesnego popołudnia trwał odpływ, zatem rzeczywiście spacerowałam po dnie morza, tyle, że wody było wówczas ledwie... po kostki. I dobrze, bo inaczej zdjęć by nie było (mój aparat, ani ja nie jesteśmy przystosowani do fotografowania pod wodą). Chociaż nie udało mi się dotąd poznać nazw wszystkich okazów (np. tego różowego, wielopalczastego koralowca), mam nadzieję, że wzbogacę pulę zdjęć dostępnych w internecie o kilka unikatowych(?) kadrów. Możliwe też, że są tak pospolite, iż nie "zasłużyły" na umieszczenie ich zdjęć w internecie - nie udało mi się znaleźć jakiejkolwiek ich podobizny. A może są... tak rzadkie?
Być może trafi tutaj jakiś znawca tematu i poda nazwy gatunkowe (z góry dziękuję za wszelkie wskazówki). Tymczasem zapraszam na brodzenie w ciepłych wodach Morza Czerwonego podczas bardzo upalnego dnia. Słońce znajduje się niemal w zenicie, na szczęście mamy czapki, dużą butelkę wody, no i gumowe buty, które chronią stopy przed skaleczeniem o skały oraz przed kolcami jeżowców. Trzeba iść powoli patrząc pod nogi, by zaplanować kolejny krok. Buty, choć niezbędne mają tę wadę, że co jakiś czas gromadzą się w nich drobiny piasku - muszę przystawać, zdejmować i wypłukiwać je. W tym celu wypatruję odpowiednio dużego, piaszczystego "oczka", w którym nie został uwięziony żaden morski stwór. Płukanie butów i stóp trzeba wykonać jak najspokojniej, by nie wzniecić kolejnych ziarenek piasku... :-) . Uff, jak gorąco!

Na pierwszym planie przydacznia niebieska, po lewej żółta, nieco szyszkowata alga Turbinaria decurrens z rodziny Sargassaceae. Za nimi różowy, wielopalczasty koralowiec Stylophora Hystrix
W krystalicznie czystej, płytkiej wodzie widać było różnego rodzaju koralowce (te różowe to Stylophora Hystrix), szkarłupnie, przydacznie niebieskie, a nawet małe rybki.

17 stycznia 2015

Lantana pospolita, kolorowy zawrót głowy


Ponura zima z tymi krótkimi chwilami smętnego światła zwanego dziennym, z tą martwotą, burością  i odrętwieniem? To u mnie nie przejdzie! Przetrzymam, pokonam, przechytrzę - nasączę ją życiem i kolorami, a nawet słońcem w zenicie (no, prawie)! W tym celu zabieram Was do ciepłych krajów na spotkanie z bardzo dekoracyjną lantaną pospolitą uważaną niekiedy za... uciążliwy chwast. W Indiach, dokąd została ongiś sprowadzona jako roślina ozdobna, nosi nazwę... przekleństwa Indii - tak się rozpanoszyła, skutecznie konkurując z rodzimymi gatunkami.
Wielobarwne kwiaty lantany pośród żywozielonych, misternie ząbkowanych liści za każdym razem  zwracają moją uwagę, przykuwają wzrok, intrygują niczym... kalejdoskop. Widywałam je w Tunezji i Egipcie rosnące na terenach hotelowych, ale z pewnością występują w wielu innych krajach o ciepłym klimacie. Ba, lantanę pospolitą uprawia się już także w Polsce - przy odrobinie zachodu (musi być zimą przetrzymywana w pomieszczeniu) można zdobić nią balkony, tarasy czy werandy. Będzie kwitła od wiosny do jesieni.
Oczywiście, pod zdjęciami podaję opis botaniczny tej rośliny oraz jej wymagania (niewielkie!), jednak mnie zupełnie wystarczy wspomnienie oślepiającego i obezwładniającego żaru lejącego się z nieba, który - tak mi się zdaje - odbija się w kwiatach lantany. Od razu mi raźniej i cieplej!
Byle do wiosny!

Lantana pospolita (Lantana camara L.) - półkrzew z rodziny werbenowatych (Verbenaceae). Tam, skąd pochodzi dorasta do 3 m wysokości. W naszym klimacie osiąga 1 m.

14 stycznia 2015

Moszenica wierzbówka, wcale nie biedronka


Wybierając się z aparatem fotograficznym na łąki czy wędrując śródleśnymi ścieżkami, przede wszystkim staram się mieć otwarte oczy. Jak dotąd nie stawiałam sobie celów typu "dziś chcę pstryknąć owada x". To zbędne i... ograniczające, poza tym lubię niespodzianki. W każdym środowisku, którego człowiek jeszcze nie zmienił, nie zagarnął dla siebie i nie zabetonował - kwitnie, rozwija się, a przede wszystkim istnieje różnorodne życie. Rośliny i owady mają swoje siedliska i sposoby na przetrwanie oraz na zajęcie potrzebnego im terytorium.
Tak więc prezentowanej tu moszenicy wierzbówki o podłużnym ciele, rzucającego się w oczy chrząszcza z rodziny stonkowatych, znacznie większego i dłuższego od biedronki (choć podobnie ubarwionego) wcale nie szukałam i nie znajdowałam na liściach wierzb, ani innych drzewach liściastych. Po prostu przemierzając ścieżki mijałam pojedyncze osobniki siedzące sobie spokojnie na źdźbłach wysokich traw - nawet nie musiałam za bardzo się schylać. W ten sposób, po pewnym czasie, zebrałam kilka fotek  :-) .
Moszenice wierzbówki spotykałam wyłącznie na Łące Wschodniej. Zaznaczam to, ponieważ choć owad ten może występować na niemal całym obszarze kraju, to jednak są miejsca, a nawet całe krainy, gdzie nie sposób uświadczyć jego obecności. A na Wyspach Brytyjskich ostatni raz widziano go w... 1895 r. Był i wyginął, ot co.

Moszenica wierzbówka (Clytra laeviuscula) - spotykana jest na różnych drzewach i krzewach, przeważnie na wierzbach, dębach i topolach, na kwitnących głogach i tarninach i różach, a także na liściach roślin zielnych.   (fot. 25 czerwca)

10 stycznia 2015

Świat traw


Prawie wcale nie znam się na trawach, roślinach z rodziny wiechlinowatych. Chciałam napisać, że nie mam zamiaru zajmować się gatunkami traw użytkowych w sensie - trawnikowych czy boiskowych. Dlaczego? Bo sądziłam, że niezależnie od swych właściwości (szybkość wzrostu, zdolność tworzenia gęstej darni) trawa stosowana na trawnikach, skwerach, w przydomowych ogródkach czy wreszcie na boiskach sportowych i polach golfowych ma być: zielona, zwarta i krótko przystrzyżona (nuda!). Jednak najpierw, ot tak, z czystej ciekawości poczytałam nieco o mieszankach traw stosowanych na różnego rodzaju murawy i ze zdumieniem odkryłam, że wymienia się wśród nich gatunki, które... mogłyby mnie zainteresować! Bo gdyby nie kosić, wręcz pasCudnie zapuścić owe trawniki, te wybujałyby wysokimi źdźbłami i rozkwitły malowniczo. A to już coś w sam raz dla mnie  :-) 

Wiechlinowate, trawy (Poaceae (R. Br.) Barnh., Gramineae Juss.) to rodzina roślin z klasy jednoliściennych. Liczy ok. 11 tysięcy gatunków! W Polsce występuje zaledwie około 150 gatunków traw.

6 stycznia 2015

Przydacznia niebieska z Morza Czerwonego


Kto nie zna, bądź nie widział tego zwierza (bo to jednak zwierzę!), ten zapewne posądza mnie o popełnienie kolejnej abstrakcji. Zapewniam jednak, że przy zdjęciach manipulowałam oszczędnie (nasyciłam je tylko odrobinę kolorami i wyostrzyłam, by nieco zniwelować rozmycia). Są to małże żyjące w wodach m.in. Morza Czerwonego i zwą się przydaczniami niebieskimi. Dziesiątki przydaczni miałam okazję zobaczyć w czasie przedpołudniowego odpływu - wówczas znajdowały się na zupełnej płyciźnie. Sfotowałam jednak zaledwie kilka okazów, a to z dwóch powodów. Po pierwsze fascynowały mnie bąbelki powietrza wypuszczane przez te małże w regularnych odstępach czasu, dlatego wolałam przypatrzeć się dłużej kilku, a nie wszystkim napotkanym okazom. Po drugie, miałam do pokonania pewien i to całkiem spory dystans po bardzo nierównym i zdradliwym podłożu, pełnym niewielkich, piaszczystych zagłębień, w których uwięzione były różne szkarłupnie. Owe zagłębienia oddzielone były od siebie wapiennymi utworami o ostrych krawędziach, po których, mimo wszystko, bezpieczniej było się przemieszczać (koniecznie w specjalnych butach!). I trzeba było zdążyć przed zbliżającym się przypływem. Wraz z jego nadejściem wybrzeże, po którym spacerowałam, stało się dnem morza o głębokości nawet 1,5 m.

Przydacznia niebieska (Tridacna maxima) - gatunek małża z rodziny przydaczniowatych (Tridacnidae)
Egipt, Morze Czerwone, rejon Marsa Alam (fot. lipiec 2013)
Przydacznia niebieska (Tridacna maxima) należy do królestwa zwierząt. Te ciemne plamy na barwnych jamach płaszczowych to... oczy proste.

4 stycznia 2015

Ekspansywny powojnik pnący


Pamiętam swój zachwyt nad owocami powojnika jakieś dwa lata temu. Niełupki zaopatrzone w zwiewne, srebrzystobiałe pióropusze oczarowały mnie swą eteryczną urodą. Wówczas, zimą, znalazłam zaledwie dwa pojedyncze pnącza na Łące Północnej właśnie z tymi niesamowitymi owocami. Wczesną wiosną teren, na którym rósł powojnik ogrodzono i więcej go tam już nie szukałam. Niedługo później znalazłam inne, duże stanowisko tej rośliny, lecz odwiedzając je we wrześniu, gdy powojnik na dobre zaczął wykształcać owoce, ten przejął mnie wręcz... trwogą swym ogromem i zachłannością, z jaką obrósł młode choinki i pobliskie drzewa liściaste. Były nie do rozpoznania, przytłoczone grubą pokrywą tego pnącza!
Zrobiło mi się jakoś nieswojo. Długo zastanawiałam się, czy powojnik rozCzarował mnie swym wyglądem w czasie wegetacji, czy to ja tak bardzo się zmieniłam, tracąc bezpowrotnie coś bardzo cennego - pewien dar odnajdywania piękna? Mam nadzieję, że tak się nie stało, że nic nie straciłam. Po prostu zaskoczyła mnie ekspansywność tego pnącza, które coraz szczelniej opasuje i zdobywa nowe terytorium zagłuszając (dusząc?) swoich "gospodarzy". Może nadmiar szkodzi pięknu, czyniąc je pospolitym? Sprawdzę to jeszcze któregoś śnieżnego, a przynajmniej pogodnego dnia.
Dziś prezentuję zdjęcia powojnika w innej odsłonie - oto jego kwiaty, liście, wykształcające się owoce oraz próbki jego ekspansywności.

Kwiaty powojnika pnącego (Clematis vitalba L.) są drobne, pachnące (średnica 2 cm wraz z podsadkami), zebrane w wiechy. Kielich kwiatów jest na zewnątrz biały, a wewnątrz zielonkawy. Kwitnie od czerwca do października.  (fot. 12 września)
Liście oraz dojrzewające owoce (niełupki) powojnika pnącego (Clematis vitalba L.), wieloletniego pnącza -  fot. 4 października

1 stycznia 2015

Pomyślności, ziemio!

Ziemio, pozostań płodna i bądź podziwiana.


Niechaj nigdy nie zabraknie ci niczego - wody, powietrza, słońca, życia i szacunku. Jesteś piękna sama w sobie.

Wysuszona ziemia, spękana ziemia, suche błoto