31 października 2018

Tawuła Thunberga

Tak wiele jest gatunków tawuł, że ich rozróżnianie, zwłaszcza tych kwitnących na biało, wydawało mi się niemożliwe. Z nazwą "tawuła Thunberga" zetknęłam się niejednokrotnie, ale ani opisy, ani zdjęcia, nie dawały mi wyraźnego punktu zaczepienia.
Z pomocą przyszła mi więc natura - dwa krzewy rosnące w Botaniku, którym mogłam przyglądać się do woli. Teraz nareszcie mogę opisać te rośliny własnymi słowami, oczywiście, na podstawie tego, co zaobserwowałam :-)
Cieniutkie pędy (w porównaniu do tawuł spotykanych na skwerach i w parkach) wdzięcznie obsypane śnieżnobiałymi kwiatkami. Ten kto spodziewałby się takich (jak TUTAJ) girland, strug i kaskad, do jakich ja się przyzwyczaiłam (dzięki zieleni miejskiej), może poczuć lekki zawód. Kwiaty tej tawuły wyrastają bowiem trochę nieregularnie i nie jest ich AŻ tak wiele, są za to pełne świeżości, wdzięku i prostoty! Pędy długie i sprężyste, nie sprawiają wrażenia obciążonych. W czasie kwitnienia pąki liściowe dopiero się rozwijały. W pełni ulistniony krzew nadal pozostawał ażurowy, liście wąskie i dość długie, takie mini wierzbowe. Ich wygląd mnie zaskoczył, a jednocześnie zapadł w pamięci jako znak rozpoznawczy tego gatunku.
Kwitnące krzewy fotografowałam 17 i 25 kwietnia.


28 października 2018

Róża 'Snow Ballet'

Wielopłatkowe białe kwiaty, niczym miseczki bitej śmietany porozstawiane pomiędzy bujnie ulistnionymi pędami (przy czym listki są drobne i kształtne), wyglądały bardzo estetycznie i wręcz... apetycznie. To najniższa z zaledwie trzech odmian róż o białych kwiatach, które sfotografowałam (3 września) w poznańskim Ogrodzie botanicznym.


21 października 2018

Różanka w poznańskim Botaniku

Na próżno szukałam szczegółowych opisów wyglądu poznańskiego Ogrodu botanicznego, a przede wszystkim Różanki, w której tego roku spędziłam sporo czasu, podziwiając i fotografując kwiaty róż (oczywiście w celach dokumentacyjnych, jakże by inaczej!). Niestety, opisy, jeśli w ogóle istnieją, to są bardzo ubogie, a o Różance nie wspomina nawet Wikipedia.
Odnowiona kilka lat temu poznańska Różanka ma kształt połówki plastra pomarańczy. Pośrodku długości "cząstek" biegnie dodatkowa półkolista ścieżka). W tak utworzonych kwaterach posadzono kilka tysięcy krzewów róż z ponad dwudziestu odmian (25-30), których, być może, będzie przybywać. Są one pogrupowane kolorystycznie od białych, poprzez różne odcienie żółtych, różowych do czerwonych. Od czasu do czasu fotografowałam fragment Różanki i tak oto nazbierało mi się trochę kadrów, które częściowo ilustrują wygląd tego miejsca.

Ogród botaniczny Poznań różanka

19 października 2018

Długosz królewski

Kiedy ujrzałam te młode, bo niewielkie jeszcze, rośliny o symetrycznych, sztywnych i wyprostowanych liściach przypominających(!) liście paproci, pomyślałam o pawim ogonie oraz królewskim dostojeństwie tego ptaka. Uważam, że długosz królewski w pełni zasługuje na swój przydomek. Liście mają intensywny jasnozielony kolor, a pośród nich wyrasta coś na podobieństwo kwiatostanu (tu przyszedł mi na myśl... szczaw). Te sporofilostany zmyliły mnie do tego stopnia, że odczułam pewne zaskoczenie dowiadując się, iż ta zagadkowa, a przy tym urodziwa roślina, jednak jest paprocią!

długosz królewski Osmunda regalis
22 maja

15 października 2018

Róża 'Sedana'

"Korona kwiatu róży zwykle jest 5-płatkowa (...), a u odmian hodowlanych bywa do 15 okółków płatków powstałych w wyniku przekształcenia części okółków pręcików w płatki" - przeczytałam kiedyś w Wikipedii. Nie wiem czy owo przekształcanie jest jakimś nieskończonym procesem, ale w kwiatach odmiany Sedana szczególnie zwróciło moją uwagę - do części pręcików niemal zawsze był przyczepiony jakby zalążek płatka.
Sedanę zaczęłam fotografować późno, bo począwszy od ostatniej dekady sierpnia. Ta niewielka róża zwabiła mnie wówczas swymi wielbarwnymi kwiatami w jasnych, ciepłych i miłych dla oka odcieniach, zaakcentowanych jasnoczerwonymi pąkami licznie rozwijających się kwiatów. Nie wiem jak obficie kwitła, zanim ją spostrzegłam, ale w drugiej połowie sierpnia i wrześniu miała mnóstwo kwiatów. Na początku października było ich niewiele, ale możliwe, że Sedana nabierała "oddechu" przed jeszcze jednym, jesiennym zakwitnięciem.


11 października 2018

Sosny z Kassandry

Są inne niż nasze, lecz choć wyraźnie różniły się między sobą - wielkością, pokrojem, barwą i długością igieł, ja wszystkie nazywałam piniami. Część z nich (a może wszystkie?) z pewnością nimi jest (pinia to jeden z  gatunków sosny), lecz gdy wróciłam do domu z greckich wakacji i zaczęłam wertować Internet, pojawiły się wątpliwości. Według opisu gatunku, do sosny pinii podobna jest sosna nadmorska i czarna, choć ich wizerunki na zdjęciach, moim zdaniem, tego nie potwierdzają. Z kolei moja wiedza i doświadczenie są zbyt skromne, by ocenić czy wszystkie drzewa, których zdjęcia przedstawiam, są wyłącznie piniami. W tej sytuacji przychodzi mi do głowy tylko jedno sensowne rozwiązanie - powtórzyć ekspedycję i dogłębnie zbadać temat!! Nie szkodzi, że zajęłoby to sporo czasu ;-D
Eh, i już tęsknię do widoku ich charakterystycznych sylwetek, długich i niekłujących igieł, często o barwie jasnozielonej z domieszką żółci, przyjemnego cienia, jaki dawały. Jedne niskie z szeroką, parasolowatą koroną, inne wyższe z pniem dość prostym, albo przeciwnie - mocno wykręconym. A wszystkie malownicze. Zresztą, sami zobaczcie.


4 października 2018

Róża czerwonawa

W czasie kwitnienia liście mają niebieskawy odcień, a kwiaty są różowo-białe. To nie od ich koloru wzięło się określenie "czerwonawa". Spójrzcie na owoce.
Planowałam rozpocząć cykl wpisów o różach inaczej, jednak po powrocie z wakacji (gdy nie wiadomo za co się chwycić) sięgam po wcześniej przygotowane zdjęcia i opis róży czerwonawej. W gruncie rzeczy, kolejność przedstawiania gatunków i odmian róż, które sfotografowałam w poznańskim Ogrodzie Botanicznym nie ma znaczenia. Jeśli już, raczej powinnam zastanowić się nad tym, czy starczy mi determinacji, by ten wieloodcinkowy cykl zrealizować. Jakoś tak opadają mi pióra - moje "dziecko" jest takie przeciętne, nijakie, niewarte zainteresowania... Tak więc chwilami przestaje mi się chcieć poświęcać mu czas.