Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sztuka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sztuka. Pokaż wszystkie posty

7 października 2016

Na Cytadeli też jesień

Pierwszy październikowy weekend był bardzo pogodny, w sam raz na wycieczkę rowerową. Wybrałam się zatem na poznańską Cytadelę. Oznak złotej jesieni nie trzeba było szukać - widać ją było niemal wszędzie.

Jesień na Cytadeli
Wśród tylu wysokich i niekiedy wiekowych drzew człowiek wydaje się tak niepozorny, kruchy i nietrwały. Kiedyś przeminę, ale tu o tej porze, zawsze nadejdzie jesień ze swoją paletą farb, by przemalować świat.

Jesień na Cytadeli

13 września 2015

Baletnica z Botanika


Niedawno odwiedziłam poznański Ogród Botaniczny. Byłam tam  wiele lat temu tylko raz, więc nic dziwnego, że go nie poznałam. Tego dnia była wspaniała pogoda - ciepło, słonecznie i niemal bezwietrznie. Choć główna brama budziła respekt - obwieszona zakazami: nie pić (alkoholu), nie oddychać (dymem nikotynowym), nie jeździć (rowerem), nie szczekać (psem) itp., po jej przekroczeniu wkrótce ukazał mi się cudowny świat roślin, oaza pełna barw i życia. Oczywiście, zrobiłam mnóstwo zdjęć (chyba pobiłam swój rekord!) łapczywie uwieczniając jeszcze kwitnące rośliny skąpane w letnim słońcu. Będę je pokazywać, a jakże, ale dziś zacznę od rzeźby baletnicy tańczącej na środku sadzawki. Otoczona zewsząd widownią dzierżącą kolorowe bukiety, czekającą na ostatnie pas tancerki, by rzucić kwiaty do jej stóp...
Nie ma widowni? Są tylko kwiaty? Och, nic nie szkodzi - są one tak piękne, że dla nich aż chce się tańczyć :-)

5 czerwca 2015

Życie wśród Nierozpoznanych


Od dawna obiecywałam sobie, że wybiorę się na poznańską Cytadelę. Nie byłam tam od wieków! Koniecznie chciałam zobaczyć rzeźby Magdaleny Abakanowicz i, oczywiście, spróbować je sfotografować. W końcu odnalazłam je - tłum rdzawych figur na środku rozległego trawnika.
Było słoneczne popołudnie. Bezgłowe, bezrękie, wydrążone postacie rzucały na siebie wzajemnie głębokie cienie. Bezładny, ruchliwy tłum wędrowców sprawiał wrażenie, że za chwilę rozpierzchnie się wśród otaczającej zieleni. Żaden z nich nie zdecydował się jeszcze opuścić platformy, choć było dla mnie jasne, że taki mieli zamiar. Z jednej strony żeliwo, kamień i martwota, a tuż obok, dookoła zielona murawa, drzewa, spacerowicze, rozmowy, śmiechy i śpiew ptaków, słowem - tętniące życie.
Nie byłam jedyną, która zbliżyła się do rzeźb. Wiele osób podchodziło, przechadzało pomiędzy rzeźbami, robiło sobie zdjęcia, dyskutowało o tym, co autorka miała na myśli. Dzieci bawiły się z rodzicami w chowanego lub próbowały zliczyć figury. Choć początkowo nie byłam zachwycona obecnością ludzi, wkrótce dotarło do mnie, że w ten oto sposób życie wkracza tu z zewnątrz, wnosząc ruch i energię. Zrozumiałam, że pośród rzeźb powinnam poszukać niezbitych dowodów życia, i że właśnie to chcę sfotografować :-)