Pokazywanie postów oznaczonych etykietą długoskrzydlak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą długoskrzydlak. Pokaż wszystkie posty

1 kwietnia 2015

KUPne sprawki owadów


Kiedy, jeśli nie dziś zaprezentować tego rodzaju, eee... działalność owadów? Dotąd przedstawiałam owady mniej lub bardziej pozujące (śpiące?? Napisałam o tym tutaj), jedzące lub kopulujące. W życiu każdego organizmu mają jednak miejsce i takie chwile, gdy musi pozbyć się niepotrzebnego balastu.
Zwykle gdy spotykam jakiegoś owada, który zgadza się na sesję zdjęciową, poświęcam mu sporo czasu i robię dużo zdjęć. Wcale nie planowałam kolekcjonować tego typu kadrów (nie byłam nawet świadoma tego, co uwieczniam), ale skoro, zupełnie przypadkiem, uzbierała się ich mała kolekcja - to czemu nie?  ;-) 
"Pary" zdjęć powstawały w krótkich odstępach czasu liczonych w sekundach.

Długoskrzydlak sierposz (Phaneroptera falcata) - samica już załatwiła swoje "sprawy". Między jednym a drugim zdjęciem upłynęło 7 sekund.

Siwoszek błękitny (o nim też już pisałam) w nieznanych okolicznościach stracił prawą nogę oraz stopę lewej nogi III pary. Nie przeszkadza mu to jednak sprawnie funkcjonować :-). Między jednym a drugim zdjęciem upłynęły 23 sekundy.

12 sierpnia 2014

Długoskrzydlak sierposz razy trzy


Długoskrzydlak sierposz bardzo przypomina pasikonika, ale jest delikatniejszy i bardziej wiotki z tymi smukłymi nogami i nieskończenie długimi czułkami. Jego skrzydła (drugiej pary) są bardzo długie i zwężają się ku końcowi, do tego jasnozielone ubarwienie ciała upodabnia go do liścia, niemal źdźbła trawy.
Kiedy przyglądałam się kwiatom i liściom dziewanny kutnerowatej nagle pośród nich zauważyłam coś co nie było liściem - miało długie nogi i cieniutkie czułki, a zielone, krótkie ciało zakończone było czymś w rodzaju obcęgów. Widząc czerwonawe oczy pomyślałam o sierposzu, ale nie był to czas na rozważania, trzeba było fotografować. Oto nimfa długoskrzydlaka sierposza, małego samca:

4 września 2013

Długoskrzydlak sierposz z bliska

Tym razem przedstawiam samicę długoskrzydlaka sierposza w jeszcze większym powiększeniu, by można było lepiej zobaczyć poszczególne części jego ciała. Opis gatunku i występowanie znajduje się w pierwszym poście dotyczącym tego owada z rodziny pasikonikowatych i podrodziny długoskrzydlaków, a dziś załączam opis jego budowy.
Przypominam też, że ten piękny, wiotki żywozielony owad wynurzył się z zarośli na nogawce moich spodni i wdzięcznie pozował mi przez ponad 15 minut. Potem zgrabnie wystartował i jednym długim skokiem (także przy pomocy skrzydeł) przefrunął jakieś 2 m w niską trawę rosnącą wzdłuż ścieżki.
I tyle go widziałam.
Cieszę się bardzo z tego spotkania - nie tylko dlatego, że miałam okazję sfotografować z bliska tak pięknego i oryginalnego owada, ale także dlatego, że jak dotąd, wszystkie moje fotograficzne spotkania z owadami przebiegały w bardzo przyjaznej atmosferze, z poszanowaniem stref intymnych obu stron. Dzięki temu, że żaden owad nie wykonał jakiegoś gwałtownego zwrotu, nie rzucił się na mnie, nie wplątał się we włosy itd., pomału przełamuję swój irracjonalny strach przed tymi stworzeniami. A ponieważ jestem ciekawska, korzystam z takich okazji do sportretowania i bliższego poznania moich modeli, którymi także zaczęłam się zaChwycać.

Portret długoskrzydlaka sierposza :-) .
Głowa jest niezbyt duża i zaokrąglona. Wierzchołek ciemienia mały, z bruzdą pośrodku. Oczy małe, wypukłe, dobrze rozwinięte.

19 sierpnia 2013

Długoskrzydlak sierposz przybył do Poznania


Gdy wyszłam z zarośli, gdzie chciałam z bliska sfotografować pajęczyny na młodej sośnie, okazało się, że na nogawce spodni na wysokości uda mam zielonego pasażera. No, proszę - owady same zgłaszają się do mnie na casting :-) . Aparat był gotowy do pracy, a model bardzo mi się spodobał - smukły i delikatny, pięknie zbudowany i bajecznie zielony! Troszkę się obawiałam, czy ów pasikonik (pierwsze skojarzenie) nie rozpocznie szybkiej wędrówki w górę, co doprowadziłoby mnie do wielkiego stresu - a nuż wejdzie mi pod bluzkę - brr, no i nie będę mogła go już sfotografować zajęta powstrzymywaniem się od wrzasku  :-P . Na szczęście model był doskonale poinformowany o moich upodobaniach (należy poruszać się wolno i w miejscu) i ze swego zadania wywiązał się doskonale.
Szukając jego podobizny w internecie, dowiedziałam się, że nie jest to pasikonik, ani świerszcz, lecz prawdopodobnie długoskrzydlak sierposz (rodzina pasikonikowate, podrodzina długoskrzydlakowe), którego... podobno nie powinnam spotkać na skraju lasu pod Poznaniem.
Dlaczego? Można się dowiedzieć z opisu zamieszczonego pod zdjęciami.
A dlaczego prawdopodobnie to ten gatunek? Ponieważ owad, którego sfotografowałam łudząco przypomina okazy na zdjęciach zamieszczonych w internecie. Mam tylko jedną wątpliwość, a nawet dwie: "mój" sierposz miał co najmniej 4,5 cm od głowy do końca skrzydeł (czyli jakby za duży). No i czy jego oczy, w połowie zielone, w połowie czerwone można uznać za małe?? Hm, jeśli porównać ich rozmiar do oczu ważki... to owszem.
Reszta, moim zdaniem, się zgadza - niesamowicie długie czułki, dłuższe od ciała owada, smukłe uda tylnych nóg, kropki na tułowiu... mam nadzieję, że pozostałe szczegóły budowy także. Zresztą, będzie można to lepiej zobaczyć w następnym poście o sierposzu, gdzie pokażę powiększenia kolejnych części jego ciała. Tymczasem długoskrzydlak sierposz w całej okazałości (no, prawie - czułki miał tak długie, że zwykle nie mieściły się w kadrze).