Już nie da się uciec od cywilizacji, zwłaszcza w mieście. To zwyczajnie niemożliwe. Lubię jednak te momenty, gdy dostrzegam (a czasem odkrywam) miejsca gdzie, pomimo usilnych zabiegów człowieka próbującego je opanować, okiełzać, urządzić, zagospodarować, przystosować, zawładnąć, etc., z powrotem zakrada się roślinność - nieproszona, niesiana, pojawiająca się nie wiadomo skąd, za to pełna swoistej urody i niesamowitej woli przetrwania. Dopiero wtedy jest pięknie, kiedy to martwy beton (skoro już musi być) zostanie jakoś ożywiony, zrównoważony przez naturę.
W mojej okolicy istnieje kilka torowisk kolejowych. Jedne są stale użytkowane, inne zostały zupełnie zapomniane. O jedne i drugie upomina się nieustępliwa natura, za to z jakim wdziękiem :-)
 |
| Nasyp przy torach kolejowych porośnięty dziką roślinnością wyglądał pięknie, ale... przez krótki czas. Kilka czy kilkanaście dni później niemal wszystkie rośliny przekwitły (12 lipca) |
 |
| Roślinność porastająca nasyp kolejowy (12 lipca) |