25 marca 2019

Róża Mountbatten

Nadal mnóstwo zeszłorocznych zdjęć zalega w moich katalogach. Oto róże Mountbatten fotografowane w rozkwicie 15 czerwca i 21 sierpnia.

rosa Mountbatten   15 czerwca

23 marca 2019

Wiosenne ciemierniki

Wczorajsza aura, co prawda, bez słońca, ale i bez wiatru, pozwoliła mi powitać wiosnę w Ogrodzie botanicznym. Nareszcie! Sfotografowałam kilka kwitnących roślin, niekiedy bezimiennych. Krzewy i drzewa mają (najczęściej) przywiązane do gałęzi lub pnia tabliczki z nazwą gatunkową, natomiast rośliny zielne zostały ich tymczasowo pozbawione (prawdopodobnie podczas przedwiosennych porządków). Dlatego nie zdradzę Wam nazwy gatunku tego ciemiernika, przynajmniej do czasu, aż sama jej nie poznam.

ciemiernik, zimowa róża, Helleborus,     

21 marca 2019

Róża 'Pink Cover'

Nic nie poradzę na to, że sfotografowane w Botaniku róże opatrzone nazwą Pink Cover w ogóle nie pasują do wizerunku odmiany opisywanej w Internecie. Ta "prawdziwa" ma kwiaty zaledwie pięciopłatkowe, choć ich barwa mniej więcej się zgadza. Wielokrotnie sprawdzałam tabliczkę czy nazwy nie sprostowano, jednak przez cały sezon nic w tym względzie się nie zmieniło. Nie mogę zatem załączyć stosownego opisu prezentowanej dziś odmiany. Pozostaje zatem dość obszerna relacja fotograficzna i kilka własnych spostrzeżeń.

Róża 'Pink Cover'  /15 czerwca/

19 marca 2019

Dzika dagga, Leonotis leonurus

Oto drugi z poznanych przeze mnie gatunków roślin należących do rodzaju Leonotis. Po prawdzie, jego taksonomia nie jest do końca pewna, bowiem stwierdzono, że Leonotis Leonurus (dzika dagga - to nazwa chyba nie do konca oficjalna) nie jest ściśle związany z pozostałymi (dziewięcioma) gatunkami tego rodzaju. Podobno rośliny tej, ze względu na jej właściwości, nie wolno hodować (posiadać) w naszym kraju. Ja wypatrzyłam ją na kwietnej rabacie w pełnej uroku, greckiej miejscowości Pefkochori.

Leonotis leonurus, dzika dagga  

17 marca 2019

Roślinność Grecji (2)

Mimo, że wybór roślin, które sfotografowałam w Grecji wynikał wyłącznie z mojego upodobania czy zaciekawienia nieznanym gatunkiem, i cały czas mialam wrażenie, że zdjęć jest niewiele, to teraz jestem zmuszona Was poinformować, że zbiór krzewów i drzew trzeba było podzielić na dwie części. Cytrusy, bakalie, a nawet orzeszki zostawiam na następny raz, a dziś prawie cała reszta.

Lantana pospolita (Lantana camara L.) - półkrzew z rodziny werbenowatych (Verbenaceae)

14 marca 2019

Wiosenne pąki #8

Niemal zapomniałam o ostatniej części dotyczącej wiosennego wyglądu pąków (ale i kwiatów oraz liści) różnych drzew. Zostały mi zdjęcia gatunków, których polskie nazwy zaczynają się na litery od W do Ż. Prezentuję dziś wszystkie związane z tym tematem zdjęcia, bo więcej raczej ich nie będzie (chyba, że jeszcze jakieś odnajdę). W tym roku nawet nie pomyślałam o przyglądaniu się pąkom, myślę jednak, że to, co zgromadziłam wcześniej i tak warte jest botanicznej uwagi tych, którzy próbują swoich sił w identyfikacji drzew. Sama bardzo lubiłam się tym zajmować.

Wiąz szypułkowy, limak, (Ulmus laevis) - owoce i liście  /30 kwietnia/

11 marca 2019

Gaura Lindheimera

Bujne kępy roślin o długich i cienkich łodygach, obsypane mnóstwem różowych kwiatków przypominających ni to motylki, ni to storczyki. Długo poszukiwałam nazwy, czy choćby rodziny, do której należą. W wyglądzie kwiatów dopatrywałam się podobieństwa nawet do dyptamu jesionolistnego, choć oczywiście, był to zupełnie błędny trop. Oto gaura Lindheimera, roślina pochodząca z Ameryki, rosnąca na rabacie w greckim hotelu.
Teraz już sobie zapamiętam - jeśli dopatrzę się w kwiatach słupka zakończonego łatkami, swoje poszukiwania rozpocznę od rodziny wiesiołkowatych. Kto by pomyślał, że gaura jest krewniaczką rosnącego tuż obok, wiesiołka powabnego "czyhającego" na łakome fruczaki gołąbki...

gaura Lindheimera, Oenothera lindheimeri, Gaura lindheimeri,   

9 marca 2019

Roślinność Grecji (1)

Przedstawiam parę roślin sfotografowanych w Grecji. Zaczynam od roślin rabatowych, poprzez spotkane na nieużytkach, a kończę na tych, które zasiedlają plaże nad brzegiem morza.
Pod nazwy gatunkowe (wymienione pod zdjęciami) podpięłam linki, gdzie można znaleźć dokładniejsze opisy botaniczne.
Zdjęcia powstały pod koniec września i na początku października. W drugiej części pokażę drzewa i krzewy.

Kufea hyzopolistna (Cuphea hyssopifolia) - zimozielony półkrzew należący do rodziny krwawnicowatych (Lythraceae).

7 marca 2019

Odętki wirginijskie

W oczekiwaniu na wiosnę umilam sobie czas obrazami letnich kwiatów. Odętki wirginijskie widuję dopiero od trzech lat, lecz mogę powiedzieć, że od zawsze mi się podobają :-)

odętka wirginijska, Physostegia virginiana,   

4 marca 2019

Dereń kousa

Zdjęcia derenia kousa kompletowałam dwa lata. Pierwszego roku nie miałam okazji zobaczyć kwiatów, za to bardzo spodobały mi się owoce. Oczywiście, roślinę tę spotkalam w poznańskim Botaniku.

Dereń kousa (Cornus kousa Hance) – gatunek rośliny z rodziny dereniowatych  (14 maja)

2 marca 2019

Róża 'Chopin'

Róże Chopin są najwyższe ze wszystkich odmian rosnących w Botaniku. Przeczytałam, że mogą osiagać nawet dwa metry wysokości, jednak te były duzo niższe (miały maksymalnie 130 cm). Mają też największe liście, przynajmniej w porównaniu z pozostałymi odmianami, jakie dotąd poznałam. W dotyku są jakby gumowe. Niemal białe kwiaty są duże, pełne elegancji i szlachetnego wdzięku. Naprawdę piękne! Gdy natknęłam się na zdjęcia kwiatów tej odmiany, zdecydowałam się choć trochę wskrzesić cykl o różach z Botanika. Została mi jeszcze połowa prezentacji, lecz to przecież nie ma już znaczenia. Cóż, bywa!

Róża Chopin, róża Fryderyk Chopin - polska odmiana róży wielkokwiatowej.

26 lutego 2019

Ślazówka turyngska

Nieco na uboczu w Ogrodzie botanicznym znajduje się całkiem spory teren, który niemal zasługuje na miano łąki. Jest porośnięty trawą (strzyżoną), ale znajdują się tam nieregularne "grządki", gdzie rośnie kilkanaście gatunków roślin, których większość znam z łąk i nieużytków. Pomysł z ogródkiem chwastów czy dziką łączką uważam za świetny, jednak oczekiwałabym zwiększenia ilości grządek oraz gatunków. Trawiaste ścieżki byłyby doskonałym rozwiązaniem - ich labirynt pozwoliłby na dotarcie do każdej rośliny bez groźby przypadkowego podeptania innych, a jednocześnie pozwoliłby zachować łąkowy, dość naturalny charakter tego miejsca.
Pod koniec czerwca na łączkę zwabił mnie widok ładnych różowych kwiatów. Trochę przypominały malwy, a trochę ślazy - coś pomiędzy. Oto ślazówka turyngska.

Ślazówka turyngska (Lavatera thuringiaca L.) – gatunek rośliny należący do rodziny ślazowatych.

24 lutego 2019

Palecznik chiński

Większość zdjęć palecznika chińskiego powstała dwa lata temu, kiedy to, począwszy od wczesnej wiosny, miałam zamiar stworzyć dokumentację jak największej ilości gatunków roślin. Zadanie to, oczywiście, mnie przerosło - w Botaniku widziałam mnóstwo ciekawych okazów, i, dopóki nie doszło do wiosennej eksplozji liści i kwiatów, mój plan zdawał się mieć szansę powodzenia. Potem okazało się, że zupełnie straciłam kontakt w upatrzonymi roślinami - ukryły się wśród liści (wraz z tabliczkami) odmieniając się i swoje stanowisko nie do poznania. Na szczęście palecznik chiński rośnie w miejscu, do którego bardzo łatwo trafić, jednak i on sprawił mi pewien problem podczas kompletowania dokumentacji fotograficznej.

Palecznik chiński, palecznik Fargesa (Decaisnea insignis) – gatunek rośliny należący do rodziny krępieniowatych.

22 lutego 2019

Klip dagga, Leonotis nepetifolia

Wielce oryginalne rośliny o intensywnie pomarańczowych kwiatach skupionych w dużych kulistych okółkach, rosły sobie w Ogrodzie botanicznym. Chociaż nie było tabliczki z nazwą gatunkową, identyfikacja nie była zbyt trudna, choć najbardziej charakterystyczną cechą tego gatunku są jednak... liście.
Kwiaty, a dzięki nim, i całe rośliny, zaobserwowałam pod koniec lipca, a coraz wyższym pędom przyglądałam się do połowy października.

Leonotis nepetifolia (L.) - gatunek rośliny jednorocznej należący do rodziny jasnotowatych

19 lutego 2019

Lepnica junańska

Ten gatunek lepnicy chyba nie jest u nas znany, gdyż nie znalazłam o lepnicy junańskiej jakiejkolwiek polskojęzycznej wzmianki. Jej intensywnie różowe kwiaty fotografowałam 15 i 22 maja w Ogrodzie botanicznym.

Lepnica junańska (Silene yunnanensis) – gatunek rośliny wieloletniej z rodziny goździkowatych.

16 lutego 2019

Bodziszek wspaniały

Oto kolejny urodziwy bodziszek, tym razem mieszaniec nazwany bodziszkiem wspaniałym. Fotografowałam go w trzeciej dekadzie maja. Nie wiem czy jest on nowością w Botaniku, bo w poprzednim roku nie zauważyłam jego dużych, intensywnie niebieskich kwiatów. Możliwe jednak, że wtedy ominęłam jego kwitnienie, gdyż Ogród botaniczny odwiedziłam w połowie maja (2017 r.), a następny raz wypadł dopiero w lipcu. Takie "znaleziska" utwierdzają mnie w przekonaniu, że zawsze trafię na jakieś cudo - nawet jeśli, niezależnie od pogody, kwitnienie roślin przypada w stałych terminach, to terminy moich wypraw na zdjęcia są różne. Pewnie, że żal mi tego, co mnie omija, ale przyjemności odkrywania czegoś nowego, nie da się porównać z niczym  :-) .

bodziszek wspaniały, Geranium x magnificum
bodziszek wspaniały, Geranium x magnificum     

14 lutego 2019

Szałwia muszkatołowa

Czy słowo "szałowy" wywodzi się od szałwii? Powinno, lecz tej kwestii niech wypowiedzą się etymolodzy. Właściwie oczekuję jedynie potwierdzenia tej tezy, bowiem spotkałam szałwię szałowo piękną. I to nie pierwszą, ani (tego jestem pewna) - nie ostatnią.
Jakoś przegapiłam ją w czerwcu i lipcu (miesiącach kwitnienia), a zauważyłam dopiero w sierpniu, gdy - wg opisów botanicznych - właściwie powinna zamierać. Kwitła jednak aż do początku września. Oryginalna, zjawiskowa i tajemnicza (bo bez tabliczki z nazwą gatunkową).

Szałwia muszkatołowa (Salvia sclarea) – gatunek rośliny należący do rodziny jasnotowatych.

11 lutego 2019

Kwietniowa wiśnia Sargenta

Jakkolwiek obcując z wiosennymi, kolorowymi kadrami, jest mi zdecydowanie łatwiej przetrwać zimowy zastój. Jeśli i komuś z Was na ich widok zrobi się raźniej, moja radość będzie podwójna. Jednak prawda jest taka, że zdjęcia pięknej wiśni Sargenta powstały 17 kwietnia i od tego czasu - z długimi przerwami - kilkukrotnie, acz bezskutecznie, ponawiałam próby obróbki.
Oczywiście, daleko mi zadowolenia, niemniej rezultaty z ostatnich dwóch dni są o tyle lepsze od dotychczasowych wypocin, że zdecydowałam się na pokazanie tych kadrów. Liczę, że tym sposobem mentalnie uwolnię się od przeświadczenia, że za jakiś czas obróbka tych zdjęć z pewnością wypadłaby lepiej. Jest to możliwe, choć nie mam pewności, za to na pewno nie mam czasu na stanie w miejscu! Mnóstwo zdjęć czeka na swoją kolej, a wiosna... za pasem!

kwitnąca wiśnia Sargenta, Prunus sargentii   

9 lutego 2019

Przelot górski

Kto przemierza południowe stoki Karpat, ten ma szansę zobaczyć dziko rosnący przelot górski. Ja spotkałam go w alpinarium w Ogrodzie botanicznym, gdy akurat pięknie kwitł. Było to w połowie maja. Jak najkrócej opisać tę roślinę? Ma kwiaty podobne do koniczyny, liście zaś przypominają liscie wyki i są biało owłosione.
Tak się zastanawiam - na ile wiernie moje zdjęcia oddają wygląd prezentowanych roślin, choćby tego przelotu? W porównaniu ze zdjęciami, które już są w necie, te moje wydają się nieco (a może bardzo??) odrealnione. Nie wiem co o tym myśleć. Nie potrafię przecież w procesie obróbki dodawać jakichś efektów (wszak ledwie ją ogarniam), poza tym w mojej pamięci tkwią mniej więcej takie wizerunki przelotu górskiego. Zatem wychodzi na to, że i tak może prezentować się ta roślina.
Nie chcę przekłamywać rzeczywistych obrazów, z drugiej strony jednak dostrzegam indywidualność gatunków i staram się uchwycić (zaChwycić) ich urodę. Bo czy można jej odmówić, choćby przelotowi górskiemu?
Bylebym nie przesadziła, zwłaszcza z kolorami.

Przelot górski, Anthyllis montana   

7 lutego 2019

Złotnica żółta

Wysokie rośliny jest mi trudno fotografować w całości, tak, by ująć co trzeba, a pominąć zbędne tło. Zwykle jest to niemożliwe, dlatego fotografuję tylko interesujący mnie fragment - najczęściej kwiaty. Oto złotnica żółta - oryginalna roślina o sztywnym, "włochatym" pędzie, u którego w szczytowej części rozwijają się gwiazdkowate kwiaty. Nie do przeoczenia! 
Zdjęcia kwiatów z 2 maja, owoców - z 28 maja.

Złotnica żółta (Asphodeline lutea (L.) Rchb) – gatunek roślin należący do rodziny żółtakowatych (Xanthorrhoeaceae)

4 lutego 2019

W egipskim ogrodzie #6

Żeby zobaczyć rośliny, które ponoć i u nas uprawia się w ogródkach, trzeba mi było wybrać się do Egiptu! Inne już poznałam, ale miło było je znów zobaczyć w tym jakże pustynnym miejscu. Jeszcze inne rosną i kwitną tylko w ciepłym klimacie, zatem uznałam, że część szósta dotycząca roślinności spotkanej w Egipcie, jak najbardziej powinna powstać.
Oto ołownik uszkowaty o bladobłękitnych kwiatach rosnący w formie niewysokiego żywopłotu.

Ołownik uszkowaty, ołownik przylądkowy (Plumbago auriculata Lam.) – gatunek rośliny z rodziny ołownicowatych. Pochodzi z południowej i południowo-wschodniej Afryki.

2 lutego 2019

Berkheja purpurowa

Kilka bladych kwiatów zagadkowej rośliny sfotografowałam już dwa sezony temu w Ogrodzie botanicznym, ale dopiero ubiegłej jesieni doczekałam się tabliczki z nazwa gatunkową. Kwiaty były dość duże, każdy w innym stadium rozwoju. Wyrastały na szczytach nieco rozgałęzionych pędów. Oryginalne pędy zaś były długie i sztywne i wręcz dekoracyjnie kolczaste.
Niniejszy wpis jest ewidentnie botaniczny, lecz choć zarzekałam się, że nie chcę już się tym zajmować, zwyczajnie żal mi dokumentalnych zdjęć i wysiłku włożonego w zdobycie informacji o gatunku. W moich zasobach, niestety, nadal znajduje się mnóstwo tego typu dokumentów.

Berkheja purpurowa (Berkheya purpurea, syn. Stobaea purpurea DC.) - 16 września

31 stycznia 2019

Cienie zenitu

Na terenie hotelu żyje stadko wróbelków. Myślę, że nie mają lekkiego życia. Wyglądają na zabiedzone, choć może być to wrażenie Europejczyka, wszak w tak gorącym klimacie nie potrzeba wielu piórek. Mowa o Egipcie i hotelu w rejonie Marsa Alam - na skraju pustyni i morza, jakieś 300 km na południe od Hurghady, miejscu, w którym nie wykazuje się obecności wróbla.
Poza komarami nie ma tam owadów ani ulubionych ziaren, zatem hotelowe wróble zdane są na łaskę człowieka. Widać to po nich - nie są specjalnie płochliwe, ale znają swoje miejsce w szeregu i zawsze trzymają się razem. Nigdy nie widziałam, by pozwalały sobie na plądrowanie pozostawionych talerzy z jedzeniem czy... zanieczyszczenie miejsc przeznaczonych do użytku gości. Nigdy się nie czubiły, nie hałasowały, nie domagały czegokolwiek, we własnym zakresie starając się dać sobie radę. Coś do jedzenia zawsze im się dostało, zwykle niewiele, ale wiedziały, że musi wystarczyć. Za to zawsze mogły liczyć na słodką wodę z basenu.
      Czemu opowiadam o wróblach? Bo natknęlam się na nie w miejscu, w którym światło i cień, w tej najgorętszej części dnia, zdawały się znajdować w doskonałej równowadze. No i chciałabym znaleźć się tam znowu. Tymczasem tak tylko sobie wspominam :-)


25 stycznia 2019

Herbaciane róże (2)

Jeszcze raz wracam do róż z mojego letniego bukietu. Te kadry powstały następnego popołudnia (po tych tutaj) w czasie, gdy świeciło jeszcze słońce wystarczająco oświetlając kwiaty.  Zaczęłam fotografować o ponad godzinę wcześniej, a i pogoda była lepsza (bezchmurne niebo). Wspominam o tym dlatego, ponieważ te czynniki sprawiły, że zdjęcia wyszły lepiej, a co najważniejsze - w ogóle nie zmieniałam temperatury barwowej (nie było takiej potrzeby).


21 stycznia 2019

Tawlina himalajska

Trochę znam, a przy tym bardzo lubię tawuły, o tawlinach zaś nigdy dotąd nie słyszałam. Akurat zmierzałam do wyjścia z Ogrodu botanicznego, zmęczona po kilku godzinach wędrówki, gdy oto nad swoją głową ujrzałam wielkie kiście drobnych białych kwiatków. Ujęta niezwykłą urodą krzewu dość szybko go obfotografowałam, do notesu zapisałam nazwę gatunkową. Na tabliczce przeczytałam "tawuła himalajska", na wszelki wypadek spisałam też drugi człon nazwy łacińskiej tomentosa.
Na nic zdały się moje poszukiwania informacji o tym krzewie, bowiem tawuła himalajska nie istnieje. Dopiero następnym razem przeliterowałam nazwę - to tawlina, nie tawuła! Ale i tak z opisem botanicznym było krucho.
W ubiegłym roku naprawdę często bywałam w Botaniku, a jednak wielokrotnie zachodziła sytuacja, że tylko raz mogłam podziwiać i fotografować daną roślinę znajdującą się w pełnym rozkwicie. Przegapiona okazja, bądź próba powtórzenia sesji zdjęciowej, niemal zawsze kończyły się zawodem - kwiaty więdły, przemijały, a roślina traciła swą świeżość, pomimo upływu zaledwie tygodnia. Nie zdarzyło się jednak tak, bym obojętnie przeszła mimo pięknego kwitnienia. Co najwyżej zdarzyć się mogło, że na czas nie dotarłam do rośliny przeżywającej swoje pięć minut.
Kwiatów tawliny himalajskiej nie sposób było przeoczyć. Tak zdumiał i zachwycił mnie ich widok, że wówczas nie wzbudziły wątpliwości duże, zupełnie nietawułowe, a przy tym efektowne liście.

Tawlina himalajska, tawlina kutnerowata (Sorbaria tomentosa (Lindl.) Rehder.) - 15 czerwca

18 stycznia 2019

Bodziszek korzeniasty

Juz za niespełna cztery miesiące będziemy mogli znów oglądać zielono-różowe kobierce bodziszka korzeniastego, choć największe szanse na taki widok będa mieli bywalcy ogrodów botanicznych. Ta pochodząca z obszarów górskich roślina, pięknie prezentuje się na rabatach. Chętnie zobaczyłabym ją na niektórych trawnikach. Oprócz ładnych kwiatów posiada bardzo dekoracyjne liście.
Bodziszek korzeniasty, bodziszek wielkokorzeniowy (Geranium macrorrhizum L.) - 14 maja

16 stycznia 2019

Paprocie w szarościach

Wiecie jak to jest, gdy od czasu do czasu, raczej rzadziej niż częściej, miewa się ochotę, by sięgnąć po coś, za czym niekoniecznie się przepada, ale co w jakiś sposób intryguje i zachęca, by tego spróbować lub się z tym zmierzyć? Minęło kilka miesięcy odkąd zamieniałam kolory na odcienie szarości, a czas ten wypełniły mi zmagania z okiełzaniem barw właśnie, te zaś najczęściej nie były mi posłuszne. Gdy więc trafiłam na zdjęcia paproci z Mojego Lasu, niemal całkowicie zielone kadry, po iluś tam próbach obróbki w kolorze, w końcu, zwyczajnie, opadłam z sił.
     Choć przyczynkiem do obróbki zdjęć w konwencji czarno-białej była moja bezsilność, to zgodnie z prawdą dodam, że zaraz potem pojawiła się ciekawość i twórcza determinacja. Jednym "cięciem" pozbawiłam pierwszy kadr koloru i nagle - zdjęcie, przynajmniej w moich oczach, zyskało. Znów więc zapaliłam się do obróbki czarno-białej i z mieszaniną ciekawości i zdumienia oceniałam kadry najpierw w wersji kolorowej, a później monochromatycznej, nie zawsze przewidując który z nich zyska, bądź straci na takim przekształceniu. I tym razem, w wyniku świadomej rezygnacji z kolorów, o tych ostatnich dowiedziałam się czegoś nowego. Zabawne, ale i pouczające jest dla mnie jeszcze takie spostrzeżenie - jeśli zdjęcie nie prezentuje się dobrze ani w kolorze, ani w szarościach, to spokojnie można (wręcz warto!) je skasować :-)
Tymczasem przedstawiam kilka ujęć paproci, które na chwilę obecną, w miarę pomyślnie przeszły wyżej opisaną weryfikację.


14 stycznia 2019

Na polu rzepaku

W ubiegłym roku na Baśniowym Polu wyrósł rzepak, a wraz z dojrzewaniem strąków pojawiły się maki. Rzepaku dawno nie było na tym polu, ale w tym czasie i maki niemal zanikły. Nigdy więcej nie pojawiły się w takiej ilości jak wówczas, gdy wyrosły pośród jęczmienia (tutaj).
W żadnym razie nie zamierzam opisywać ani rzepaku, ani maku, bo dawno temu już to zrobiłam, podam jedynie dwie ciekawostki - po jednej o każdym gatunku.


12 stycznia 2019

Kosaciec syberyjski

Kiedyś spotkałam dziko rosnące kosaćce na Łące Niespodzianek. Wówczas sądziłam naiwnie, że odkryłam stanowisko objętego ścisłą ochroną kosaćca syberyjskiego. Teraz wiem, że Łąka Niespodzianek dawno temu musiała być ogrodem pełnym kwiatów i drzewek owocowych. Teraz jest... niczym - ani łąką, ani ogrodem. Ogołocona z nielicznych, starych już jabłonek czereśni, a zwłaszcza orzechów włoskich, ze stratowaną roślinnością oczekuje na przeznaczony jej los (którego i ja jeszcze nie znam). W każdym razie tamte kosaćce były ogrodowymi mieszańcami, bo te rosnące w Ogrodzie botanicznym, wyglądają nieco inaczej.

Kosaciec syberyjski (Iris sibirica L.) - 22 maja

9 stycznia 2019

Różowe zawilce

Bój o kolory trwa. Mój oręż jest ciągle zbyt wątły, by uwolnić czyste i harmonijne barwy. Ale walczę. Kilka ujęć zawilców posadzonych na zacienionej rabatce, tuż za przekwitłymi już wówczas akantami. Kadry obrabiane w różnym czasie.
Przy roślinach znajdowała się tabliczka z nazwą "zawilec chiński", ale to oznacza, że jest to jakaś odmiana zawilca hupeheńskiego, inna jednak niż ta przedstawiona niedawno.


6 stycznia 2019

Niewinny słonecznik

Kilka kadrów tego samego, bo jedynego(!) słonecznika, który wyrósł sobie na wąskim pasie zieleni wzdłuż ścieżki rowerowej, nie bacząc na czyhające na niego niebezpieczeństwo unicestwienia. Pierwsze zdjęcie wydaje mi się najlepsze, można więc na nim poprzestać. Ja, oczywiście, bezustannie poszukuję kolorów w przyjemnym dla oka zestawieniu, zatem... wybaczcie!

słonecznik ozdobny niski pomarańczowy kwiat    

5 stycznia 2019

Afytos na Półwyspie Kassandra

Fajnie jest powspominać słoneczne wakacje, zwłaszcza zimą, gdy ciemno, ponuro jest i zimno ;-) Oto jedno moich wspomnień - trwający raptem trzy kwadranse pobyt w Afytos na Kassandrze.
Kiedyś rozważałam wycieczki objazdowe jako formę poznawania świata, ale dotąd jakoś tak się składało, że zagraniczne wakacje spędzałam w obrębie terenu hotelu i ewentualnie najbliższej okolicy (jeśli taka istniała. Bywało przecież, że nie - zobacz TUTAJ). Tym razem zapisałam się hurtem na dwie wycieczki, by choć trochę poznać półwysep Chalkidiki w pięknej Grecji.
Afytos, mała miejscowość odwiedzona w drodze powrotnej z wycieczki po sąsiednim półwyspie Sithonia. To tam właśnie powiedziałam sobie, że na zorganizowaną wycieczkę więcej się nie piszę.
Pochód, czy raczej marszobieg wycieczkowiczów za żwawą przewodniczką, praktycznie zero możliwość fotografowania (strach się zatrzymać, by nie stracić złotoustej z oczu), labirynt wąskich uliczek, sporo turystów, owczy pęd (właściwie to dokąd i po co zmierzamy?), niczego się nie dowiaduję, bo jestem w ogonie i nagle... stop! Na jakimś placyku przewodniczka ulatnia się, dając nam kilkanaście minut wolnego czasu. Teraz więc sama szybko zapuszczam się w okoliczne uliczki, wracam (trafiam szczęśliwie) do dopiero co przemierzonych pędem zakątków i robię kilkanaście kadrów. Dobre i to, choć informacje o samej miejscowości, jak zwykle, zdobywam dużo później, z Internetu.

Kawiarnie i restauracje - tego typu lokali, często kameralnych, chyba nie brakuje w Afytos

2 stycznia 2019

Róża 'Heidetraum'

Już dawno nie prezentowałam żadnej róży i teraz mam zaległości! Głównym powodem mego zaniechania jest kolor około czerwony (równie często także zielony!), który na moich zdjęciach przybiera dziwne i nieprawdziwe odcienie, a odzyskanie go podczas obróbki, niezwykle jest czasochłonne. Wymaga też wielkiej determinacji, a ta z kolei, po czwartej czy piątej próbie, ma tendencję do zanikania.
Nie będę zanudzać opowieściami o obróbce, bo każda z nich należy do tych nigdy się niekończących, ale o czymś związanym z barwą kwiatów tej róży, powinnam jednak wspomnieć.
Może za chwilę. Najpierw kilka zdjęć z późniejszego okresu (3 września), na których róże Heidetraum mają głęboki ciemnoróżowy kolor.

Róża Heidetraum (rosa Heidetraum)     
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...