W Ogrodzie Botanicznym rosły obok siebie dwa gatunki szkarłatki, jednak sfotografowałam tylko tę. Ta
druga była niższa, pokładała się na ziemi, poza tym znajdowała się już w cieniu (z jakiegoś powodu wydała mi się mniej interesująca). Z tabliczki umieszczonej przy szkarłatce, którą przedstawiam wynikało, że jest szkarłatką jagodową.
Dlaczego tak się tłumaczę? Ponieważ gdy zaczęłam szukać informacji o tym gatunku w Internecie, znalazłam zdjęcia szkarłatki o innych owocostanach. Natknęłam się również na nazwy szkarłatka amerykańska, a nawet chińska. Żeby było śmieszniej, wyszukiwanie zdjęć tych trzech gatunków dało mi mieszane wyniki. To znaczy zdjęcia przedstawiające "moją" szkarłatkę są opisywane zarówno jako jagodowa, azjatycka/chińska, bądź amerykańska. I bądź tu człowieku mądry!
Prawdopodobnie w Botaniku tabliczki z nazwami zostały przestawione(!), gdyż właśnie opis szkarłatki amerykańskiej (a nie jagodowej) wydał mi się właściwy. Poza tym zdaje mi się, że szkarłatka jagodowa i azjatycka to ten sam gatunek (odmiany?), gdyż obie mają niemal tę samą nazwę łacińską.
W przyszłym sezonie znów odwiedzę Ogród, liczę więc na to, że zobaczę kwiaty tej szkarłatki (oraz tabliczkę z nazwą!) i będę mogła upewnić się co do gatunku.
Rośliny wyglądały niezwykle - wysokie na ok. 2 m, miały jaskrawo różowofioletowe łodygi i zwisające, niczym winogrona szypułki, na których dojrzewały owoce - wpierw jasnozielone (tak jak i duże liście), a w stanie dojrzałym - czarne.