7 sierpnia 2018

Mikołajek alpejski

Mimo, że tamtego dnia pogoda była wyśmienita (ciepło, słonecznie, a niebo zdawało się być bezchmurne), po zrobieniu pierwszego zdjęcia wiedziałam, że nie był to dobry czas na fotografowanie. Chociaż barwy kwiatów i zieleni były żywe, to smoliste cienie psuły efekt. Kiedyś nie bardzo zwracałam uwagę na rodzaj światła, wystarczało mi słońce i jak najlżejszy wiatr. Tamtego dnia jednak miałam wrażenie, że słońce trwa w zenicie przez wiele godzin, nasączając wszystko ostrym, wręcz nieprzyjemnym kontrastem. Zrobiłam niewiele zdjęć, przez większość czasu relaksując się (jak wszyscy inni! Wreszcie!) w cieniu. W sumie pobyt w Botaniku był bardzo przyjemny, choć żałowałam trochę "straconej" okazji do fotografowania.
Dopiero około godziny 16., gdy przemierzyłam alpinarium kierując się do wyjścia, ujrzałam pięknego mikołajka alpejskiego - moją nagrodę za wytrwałość :-) 
Gdy po upływie trzech kwadransów opuściłam Ogród Botaniczny, na parking z impetem wjechał samochód. Kierowcą był młody mężczyzna. Od razu pomyślałam, że jest... fotografem (choć wcale nie musiał nim być. Tego się nie dowiedziałam).
Wtedy doznałam olśnienia! To teraz, późnym popołudniem, zaczynała się pora fotografowania!
Od tego czasu do Botanika wybieram się popołudniami, gdy światło z każdą chwilą staje się... lepsze :-)














Kwitnącego mikołajka alpejskiego sfotografowałam 4 lipca. Tydzień później już przekwitł i usechł.
Tak więc znowu szczęśliwie trafiłam na TE "pięć minut", aha!



-------------------------------------------



Mikołajek alpejski (Eryngium alpinum) — gatunek roślin z rodziny selerowatych.
Pochodzi z Alp. Rośnie we Francji, Włoszech, Austrii, Liechtensteinie, Szwajcarii, Słowenii, a także w Chorwacji i Czarnogórze.

Jest generalnie rośliną rzadką, rosnącą pojedynczo lub w grupach po kilka-kilkanaście egzemplarzy.
Głównym zagrożeniem dla tej rośliny jest jej atrakcyjny pokrój i piękno ametystowych kwiatostanów, utrzymujące się również po jej zasuszeniu, co uczyniło z niej pożądany dodatek do kompozycji florystycznych. Doprowadziło to do nadmiernych zbiorów i znacznego przetrzebienia pierwotnych stanowisk tej rośliny. W rezultacie mikołajek alpejski został objęty ochroną w większości krajów, w których występuje.

Mikołajek alpejski to bylina o stalowoniebieskich, sercowatych u nasady i kolczastych liściach, rozgałęzionych łodygach i główkowatych kwiatostanach.
Osiąga wysokość ok. 60-70 cm i szerokość ok. 45 cm.
Kolczaste, niebieskopurpurowe podsadki tworzą pierzastosieczną, miękko kolczastą kryzę (o średnicy nawet do 25 cm!) wokół walcowatych główek kwiatostanu (o wysokości do 4 cm i średnicy do 2 cm).
Kwitnie w lipcu-sierpniu (wrześniu). Kwiaty owadopylne.

Siedliska - rośnie najchętniej na suchszych glebach, dobrze zdrenowanych, na kamienistych pastwiskach, zwykle w miejscach dobrze nasłonecznionych (jest rośliną kserofilną). Spotykany na wysokości 1500-2300 m n.p.m., głównie w piętrze subalpejskim. Występuje wyłącznie na podłożu wapiennym.

Jest uprawiany jako roślina ozdobna na rabatach i w ogródkach skalnych i jest uważany za jeden z najpiękniejszych gatunków tego rodzaju. Używany jest też w bukieciarstwie jako dodatek florystyczny zarówno do kwiatów żywych jak i kompozycji suchych.

Mikołajek alpejski jest w Polsce w pełni mrozoodporny (strefy mrozoodporności 3-9).
Wymaga stanowiska słonecznego, gleby suchej i piaszczystej.
Rozmnaża się przez nasiona, które wysiewa się zaraz po ich zbiorze.



u42.61.

8 komentarzy:

  1. Podobny mikołajek gościł w mojej rabatce rok temu. Mimo niepozornego wyglądu potrafił zachwycić. Pozdrawiam słonecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, gatunków mikołajków jest sporo. Jeszcze przynajmniej jeden lub dwa mam do pokazania. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  2. Ojej, jaki on jest cudny! Istny kosmita z ładniejszego świata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to ten nasz świat jest taki cudny :-)

      Usuń
  3. Piękne makra, warto rozważyć doświetlanie w celu niwelacji cieni, choć raczej trudno po "botaniki" biegać z reflektorami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie brakuje mi trzeciej ręki, choć i czwarta by się przydała ;-)

      Usuń