15 sierpnia 2018

Lisi ogonek, tojeść orszelinowa

Oto kolejna efektowna roślina ogrodowa - tojeść orszelinowa. Jej długie kwiatostany, zawierające liczne pąki i kwiaty rozkwitające od podstawy grona, przyciągają uwagę i zapadają w pamięć. Posadzone w większym skupisku, tworzą miły dla oka porządek - wszystkie "ogonki" zwrócone są mniej więcej w tym samym kierunku.
Teraz można z łatwością dostrzec różnice w wyglądzie tej rośliny w porównaniu z niedawno przedstawionym jaszczurzcem zwisłym.

19 lipca

13 sierpnia 2018

Kwiaty marchwi w szarościach

Kilka kolejnych kadrów z zalanego słońcem parapetu. Tym razem kwiatostany marchwi zwyczajnej.
Było tyle światła, kwiaty białe, łodyżki jasnozielone, że nie sposób było "mścić" się na czerń. Przynajmniej ja nie potrafiłam znaleźć na to sposobu. Jest więc trochę szaro, ale (mam nadzieję) nie ponuro.


10 sierpnia 2018

O słoneczniku, co zakwitnąć chciał dwa razy

Wyrósł tylko on jeden, jedyny. Nie starał się sięgać nieba, może nie chciał rzucać się w oczy. Trzy pąki kwiatowe pojawiły się na krępej, owłosionej łodydze - jeden na szczycie i dwa mniejsze po bokach, najwyżej 30 cm ponad niezliczonymi kwiatami sierpnicy pospolitej. Czekałam aż zakwitnie, doglądałam czy ma się dobrze i... podlewałam podczas każdych "odwiedzin". Wreszcie zaczęło się - pewnego lipcowego przedpołudnia niemal seledynowa korona otwarła się ukazując przymknięte oko osłonięte żółtymi rzęsami.


7 sierpnia 2018

Mikołajek alpejski

Mimo, że tamtego dnia pogoda była wyśmienita (ciepło, słonecznie, a niebo zdawało się być bezchmurne), po zrobieniu pierwszego zdjęcia wiedziałam, że nie był to dobry czas na fotografowanie. Chociaż barwy kwiatów i zieleni były żywe, to smoliste cienie psuły efekt. Kiedyś nie bardzo zwracałam uwagę na rodzaj światła, wystarczało mi słońce i jak najlżejszy wiatr. Tamtego dnia jednak miałam wrażenie, że słońce trwa w zenicie przez wiele godzin, nasączając wszystko ostrym, wręcz nieprzyjemnym kontrastem. Zrobiłam niewiele zdjęć, przez większość czasu relaksując się (jak wszyscy inni! Wreszcie!) w cieniu. W sumie pobyt w Botaniku był bardzo przyjemny, choć żałowałam trochę "straconej" okazji do fotografowania.
Dopiero około godziny 16., gdy przemierzyłam alpinarium kierując się do wyjścia, ujrzałam pięknego mikołajka alpejskiego - moją nagrodę za wytrwałość :-) 
Gdy po upływie trzech kwadransów opuściłam Ogród Botaniczny, na parking z impetem wjechał samochód. Kierowcą był młody mężczyzna. Od razu pomyślałam, że jest... fotografem (choć wcale nie musiał nim być. Tego się nie dowiedziałam).
Wtedy doznałam olśnienia! To teraz, późnym popołudniem, zaczynała się pora fotografowania!
Od tego czasu do Botanika wybieram się popołudniami, gdy światło z każdą chwilą staje się... lepsze :-)


3 sierpnia 2018

Jaszczurzec zwisły

Jaszczurzec zwisły zwraca uwagę urodą białych, puszystych i wdzięcznie przewieszających się kwiatostanów oraz żywozielonych liści. Posadzony na brzegu będzie stanowił ozdobę oczka wodnego czy sadzawki. Gatunek pochodzi z Ameryki Północnej i u nas nie jest (chyba) zbyt dobrze znany. Niewprawne oko może wziąć go za tojeść orszelinową (niedługo przedstawię zdjęcia tej rośliny), jednak wątpliwości powinny wzbudzić przynajmniej kwiatostany (u tojeści poszczególne pięciopłatkowe kwiaty są wyraźnie widoczne), o liściach nie wspominając.

1 sierpnia 2018

Cienie na parapecie

Od kilkunastu dni mamy prawdziwie upalne lato, a z każdym następnym robi się goręcej. Słońce przypieka już od wczesnych godzin rannych, ukrop i duchota obezwładniają. Ze względu na chmury, które wzbudziły moje zainteresowanie, poczytuję nieco na temat zjawisk wpływających na stan pogody. I wiecie, czego się dowiedziałam?
Mamy kanikułę! Wydawało mi się, że jest to rosyjskie słowo oznaczające wakacje. A tu, proszę, łacina się kłania! W meteorologii termin canicula (czyli... piesek, choć dotyczy Syriusza, najjaśniejszej gwiazdy w gwiazdozbiorze Wielkiego Psa) to kilku(nasto)dniowy okres na przełomie lipca i sierpnia kiedy to zwykle przypadają najgorętsze dni lata, a jednocześnie w tym właśnie czasie Syriusz jest bardzo dobrze widoczny na porannym niebie.
Rolety nisko opuszczone, by choć trochę powstrzymać żar lejący się z nieba, a na parapecie świetlne widowisko. Wystarczyło coś na nim postawić, najlepiej szklanego, i już miałam zajęcie na długie minuty ;-)


28 lipca 2018

Tuż przed letnią ulewą

Tego popołudnia zanosiło się na deszcz, lecz gdy zaczęłam fotografować coraz bardziej dramatycznie zachmurzone niebo, nie sądziłam, że zarejestruję początek ulewy. Moją uwagę szczególnie przykuwały niewielkie, ciemne i szybko poruszające się strzępy ciemnych chmur (pannusy). Tu dodam, że podobne, szybko przemykające stalowoszare obłoczki widziałam już dwa dni wcześniej, podczas bardzo ładnej pogody.
Zdjęcia powstały 16 lipca w ciągu dokładnie 3,5 minuty. Deszcz zaczął padać od szóstego zdjęcia, tj. po upływie minuty i 26 sekund, ale w tamtym momencie krople wody jeszcze nie dotarły do ziemi.



25 lipca 2018

Santolina rozmarynolistna

Rośliny z rodzaju santolina, liczącego 18 gatunków, są bylinami lub półkrzewami. Pochodzą głównie z regionu Morza Śródziemnego. Mają rozesłane pędy, niewielkie wąskie liście oraz liczne kuliste kwiatostany (żółte lub białe) wyrastające 10-25 cm ponad liśćmi. W miejscach swego naturalnego występowania są roślinami żywicielskimi (niekiedy wyłącznymi!) niektórych gatunków motyli.
    W Botaniku rosną dwa gatunki santoliny - rozmarynolistna i cyprysikowata, najczęściej uprawiane w Polsce. Są dość podobne, ale ta pierwsza jakoś bardziej przykuła moją uwagę. Może dlatego, że ma dłuższe pędy, a widok kołyszących się na ich końcach kwiatów skojarzył mi się z... lampą światłowodową ;-)
Zdjęcia powstały w lipcu w ubiegłych dwóch latach.

Santolina rozmarynolistna Santolina rosmarinifolia