7 sierpnia 2016

Wymarzony aparat


Od kilkunastu miesięcy zbieram fundusze na nowy aparat fotograficzny. Właściwie już mogłabym go kupić, ale nadal nie jestem w stanie zdecydować się na konkretny model, a nawet rodzaj. Zrobiłam się taka wymagająca czy co?
Moje rozterki biorą się z tego, że od końca października dysponuję lustrzanką Nikon D50 (przedtem miałam kompakt Sony DSC-HX20V) i jestem z niej bardzo zadowolona. Jednak cały czas wydawało mi się, że aparatem, który kupię będzie kompakt. Myślę, że nadszedł czas, by dokonać pewnego porównania (zestawienia raczej) obu aparatów.

Aparat fotograficzny Penti II

Wielkość aparatu – różnica oczywista. Kompakta mogłam niemal ukryć w dłoni albo włożyć do małego futerału i nosić w podręcznej torbie, zawsze i wszędzie. Lustrzanka jest nieporównywalnie większa (sprawiłam sobie specjalną torbę do jej noszenia) i... przyzwyczaiłam się. W czasie fotowania noszę ją na pasku zawieszonym na szyi lub trzymam w ręce.
Nie zależy mi więc na malutkim aparacie, choć nowy mógłby być nieco mniejszy niż Nikon D50.

Aparat fotograficzny Penti II

Waga – lustrzanka jest ze trzy razy cięższa, ale w moim odczuciu to jej zaleta podczas fotografowania. Teraz nie dziwię się, że producenci kompaktów zaopatrują je w wymyślne stabilizacje, by przy niewielkiej wadze zniwelować poruszenia zdjęć spowodowane mimowolnym drżeniem rąk. Mimo, że lustrzanka nie posiada stabilizacji, mogę fotografować bez statywu. Poza tym dobrze się ją trzyma, choć zdjęcie z jednej ręki nie wchodzi w grę (nie mam jednak takiej potrzeby).
Cięższy aparat stabilizuje dłonie. Wypośrodkowując wagę uważam, że spokojnie mógłby ważyć 0,5-0,6 kg, a nawet więcej. Oczywiście, godzę się na tę większą wagę, jeśli sam aparat będzie gwarantował lepszą jakość zdjęć.
Po kilku miesiącach użytkowania lustrzanki (tej konkretnej, z „marnymi” sześcioma milionami pikseli) uważam, że jakość zdjęć jest lepsza niż z kompaktu Sony z maleńką matrycą, na której ubito 18 mln pikseli. Podczas użytkowania kompaktu dość często ubolewałam nad odwzorowaniem naturalnych barw, ale cały czas sądziłam, że to ja nie potrafię należycie obrobić kadrów. Oczywiście, w dużej mierze to prawda, ale mając do porównania zdjęcia wykonane innym aparatem widzę istotną różnicę. Później przeczytałam gdzieś, że aparaty Sony mają problemy z kolorystyką zdjęć.

Aparat fotograficzny Penti II

Wyświetlacz – raczej nie wskażę „zwycięzcy”, a jeśli już to byłaby to lustrzanka. Chociaż mogę zobaczyć kadr (niezbyt wiernie) dopiero po jego zrobieniu i to na niewielkim wyświetlaczu (2,5 cala), to jednak wcześniej widziałam go w wizjerze. Kompakt nie posiadał wizjera, a na niby dużym wyświetlaczu (3 cale) i tak nie mogłam ocenić jakości zdjęcia. Nawet nie bardzo widziałam co kadruję, ani na czym dokładnie aparat wyostrzył, zwłaszcza przy słonecznej pogodzie.
Na wyświetlaczu Nikona dodatkowo migają mi też miejsca prześwietlone lub prawie prześwietlone – jest to przydatna wskazówka i, często w takiej sytuacji, powtarzam zdjęcie. Oba aparaty pokazują histogram, kompakt miał dodatkowo siatkę trójpodziału.
Obecne aparaty posiadają coraz lepsze wyświetlacze, często ruchome i dotykowe, ale myślę, że najbardziej przydatny jest wizjer i to wbudowany, a nie jakaś wyskakująca (podatna na usterki?) kukiełka.
Zależy mi więc na tym, by mój nowy aparat miał porządny wizjer, natomiast jakość wyświetlacza jest dla mnie mało istotna (i tak będzie lepsza niż w omawianych aparatach).

Aparat fotograficzny Penti II

Gotowość do pracy – bez dwóch zdań wygrywa lustrzanka! Jest cały czas włączona, wystarczy, że zdejmę dekielek i już mogę zrobić zdjęcie czy kadrować przez wizjer. Kompakt wyłączał się samoistnie, zdaje się po dwóch minutach - zamykały się osłony obiektywu i cały obiektyw chował się w głąb aparatu. Uruchomienie kompakta trwało 2-3 sekundy, niby niedługo, ale ja już wiem, że to wieczność. W tym czasie obiekt zwiał, zmieniły się warunki oświetleniowe, albo rozmyśliłam się, uznając kadr za nieciekawy. Niestety, w kompakcie tak jest, że choćby próba zobaczenia kadru w oku obiektywu wymaga włączenia aparatu. Częste uruchamianie i wyłączanie aparatu kompaktowego znacząco wpływa na ilość zdjęć wykonanych na danym akumulatorze. Po części, w celu zapobieżenia wyłączeniu się kompakta, trzaskałam bylefoty z częstotliwością średniego moździerza :-).

Aparat fotograficzny Penti II

Głębia ostrości – w kompakcie była zdecydowanie większa. Ale coś za coś. Nie znam się na sprawach technicznych, ale dociera do mnie, że mała matryca pozwala uzyskać większą głębię. Niestety, tego mi czasem brakuje w lustrzance. Ciągle łapię się na tym, że fotografuję na najdłuższej ogniskowej, znajdując się jak najbliżej obiektu. To sprawia, że GO staje się płytsza - siedzący na kwiatku mały owad nie mieści się w GO, o całym kwiatku nie wspominając. W lustrzance mam kitowy (ale świetny) obiektyw 18-55 mm, który nie pozwala mi wypełnić kadru, jeśli znajduję się dalej. Muszę więc albo bardziej się zbliżyć, albo fotografować wycinek większy niżbym chciała.
     Dla sprawiedliwości dodam, że zdjęcia zrobione kompaktem, często poddawałam drastycznej resekcji (zwłaszcza na początku pstrykania), zadowalając się wycinkiem, stanowiącym czasem ledwie jedną trzecią całości, bo przecież... było tyle pikseli! I w ten sposób uzyskiwałam (tak mi się wydawało) zadowalające zbliżenie.
Myślę, że przydałby mi się obiektyw z nieco dłuższą ogniskową, ale na razie mam co mam i... ciągle odkrywam jego możliwości. Kto powiedział, że chcę fotować jedynie robaczki na pojedynczych kwiatkach? Czyżbym niepostrzeżenie przeszła do etapu „stadnego”? Całe stado kwiatków i owadów naraz? Jak najbardziej :-)

Aparat fotograficzny Penti II

Lampa błyskowa - bez dwóch zdań wygrywa Nikon. Z prostego powodu - ma możliwość ustawiania mocy lampy w kilku stopniach, można obniżyć ją nawet do 1/16. Poza tym lampa znajduje się na zewnątrz aparatu i łatwo ją uruchomić. W kompakcie moc lampy jest stała. Nieco frustrujące dla mnie było też to, że lampa wysuwała się z obudowy w miejscu, gdzie często trzymałam palec (mogłam ją uszkodzić przez przytrzymanie). Żaden z omawianych aparatów nie posiada lampy ruchomej, by można było zmienić kąt padania błysku - a to czasem by się przydało.

Aparat fotograficzny Penti II

Czyszczenie aparatu - w moim odczuciu nie jest prawdą, że matryca kompaktu, z tytułu budowy aparatu, się nie brudzi. Wiem, że w początkowym okresie nie dbałam o niego należycie, zwyczajnie nie zdając sobie sprawy z istniejących zagrożeń.
Do bieżącego czyszczenia aparatu z zewnątrz służy mi specjalna ściereczka (przechowywana w zgrabnym, łatwym do otwarcia jedną ręką, futerale) - używam jej do czyszczenia szkła obiektywu i jego ruchomych części, nieraz kilka razy dziennie! Kurz i drobiny pyłu są wszędzie i bardzo łatwo osiadają na aparacie.
Matryca lustrzanki jest zanieczyszczona, wiem - powinnam oddać aparat do czyszczenia. Zrobię to jednak jesienią, gdyż będę musiała rozstać się z aparatem aż na tydzień. Na dzień dzisiejszy czyszczenie matrycy lustrzanki kosztuje ok. 50 zł (a jak ktoś umie, może zrobić to samodzielnie), natomiast czyszczenie matrycy w kompakcie kosztowało 100 zł i wiązało się z rozebraniem aparatu, który... nie powinien być rozbierany. Niestety, czyszczenie okazało się konieczne, ponieważ po 1,5 roku użytkowania na zdjęciach pojawiły się ciemne plamy. Mam pewne podejrzenia, że zabrudzenia na matrycy stały się bardziej widoczne po podróży samolotem (i, być może, na skutek skanowania bagażu na lotnisku).
Bieżące czyszczenie kompaktu wymagało dużej przytomności umysłu i szybkości działania - nie raz ze zgrozą, w ostatniej chwili, dostrzegałam kurz i pył na obiektywie, który błyskawicznie chował się do korpusu i... było już za późno - zabrudzenia dostawały się do aparatu i gromadziły się w niedostępnych zakamarkach. Z czasem praca silniczka stawała się coraz głośniejsza, a obiektyw rozsuwał się wolniej, jakby z pewnym oporem.
Co do omawianej lustrzanki - przy najdłuższych ogniskowych kłaczki na matrycy niespecjalnie (lub wcale) uwidaczniają się na zdjęciach.

Aparat fotograficzny Penti II

Wodoodporność - czasem zdarza mi się pstrykanie zdjęć, gdy właśnie zaczyna padać. Ani kompakt, ani lustrzanka nie są odporne na wodę, jednak leciutko skropiony deszczem obiektyw lustrzanki łatwiej jest wytrzeć do sucha przed schowaniem aparatu do torby. Wilgoć, która osiądzie na pierścieniach obiektywu kompakta... powędruje do wnętrza aparatu, tak jak wcześniej wspomniany pył. Zwykle jednak udawało mi się nie zmoczyć aparatu lub przynajmniej osuszyć obiektyw.

Aparat fotograficzny Penti II
Dobrze, że zdecydowałam się dokonać pewnego porównania na piśmie. Teraz dopiero widzę, że kompakt raczej nie sprosta moim wymaganiom/potrzebom, choćby z racji swojej budowy i sposobu użytkowania. Z jednej strony mieści się w kieszeni, z drugiej - staje się kieszenią dla zanieczyszczeń, o które tak łatwo na łąkach czy leśnych ścieżkach. Oczywiście, ma on niezaprzeczalne zalety, np. niewielki rozmiar i wagę, większą GO, bezgłośne fotografowanie czy nierzucający się w oczy wygląd. Coraz częściej doświadczam reakcji mniej lub bardziej zaniepokojonych ludzi na widok profesjonalnie wyglądającej lustrzanki. Dobrze, że nie fotografuję np. ptaków - wyraźnie słyszalne odgłosy migawki (lustra?) zdekonspirowałyby mnie po pierwszym zdjęciu.

Moje oczekiwania co do przyszłego aparatu będą się jeszcze krystalizować, ale zdaje się, że nie będzie nim kompakt. Pozostaje jednak kwestia jego ceny oraz adekwatności do poziomu kadrów, jakie jestem zdolna wykonać (w sensie umiejętności). Na pewno radzę sobie lepiej niż 3,5 roku temu, ale w kwestii obróbki nie posunęłam się wcale, pozostając przy przeglądarce IrfanView. Ot, tyle, że coraz sprawniej się nią posługuję, no i zdobyłam większe doświadczenie w ocenie zdjęć. Nadal nie mam pewności, czy kolejność czynności jaką stosuję podczas obróbki jest właściwa, tym bardziej więc nie wiedziałabym jak obrobić plik RAW (NEF). No i to, czy moje kadry warte są takiego zachodu, by robić je w RAWach, skoro jako tako wychodzi mi ćwierć?
Jak dotąd, przed zakupem nowego aparatu (a cały czas miałam na myśli właśnie jakiś kompakt) powstrzymuje mnie obawa przed tym, że wydając ciężkie pieniądze nabędę "zabawkę", która nie zrobi lepszych zdjęć niż stary Nikon D50. Bardzo cenię sobie ten aparat (jeszcze raz bardzo dziękuję darczyńcy) i jestem pewna, iż wart jest tego, by dokonać żywota czynnie, na placu boju, a nie zwiądł zapomniany w szufladzie. Już ja tego dopilnuję!
Dlatego na razie nie planuję zakupu.

PS
Wpis ten przygotowałam ponad tydzień temu, a w tym czasie coś się już zmieniło.
Od kilku dni zapoznaję się z programem do obróbki zdjęć DxO Optics Pro 9 (można go ściągnąć za darmo do końca sierpnia).
Jak dotąd częściowo przetłumaczyłam instrukcję obsługi, obrobiłam kilkanaście plików JPG, znalazłam sposób na eksportowanie obrobionego zdjęcia na dysk w wybranym przeze mnie rozmiarze. Uzyskane efekty są ciekawe i nieco inne (raczej nie do osiągnięcia w IrfanView), ale z pewnością jeszcze nie potrafię zadowalająco posługiwać się tym programem.
Jak dotąd, najbardziej jestem zaskoczona skalą wyostrzania zdjęć (tzw. mikro kontrastem), widoczną dopiero na wyeksportowanym zdjęciu (w zmniejszonym rozmiarze). Ot, choćby tutaj:

Złoty aparat fotograficzny



e30.45.

kompakt lustrzanka porównanie aparatów, porównanie kompaktu i lustrzanki, aparat Penti II, złoty aparat fotograficzny zdjęcia, złoty aparat retro, ładny aparat zdjęcia, złoty aparat obrazy, złoty aparat chwile zachwycone, Penti 2 chwile zachwycone, zdjęcia złotego aparatu fotograficznego, porównanie aparatów chwile zachwycone, Penti II, aparat fotograficzny zdjęcie,

21 komentarzy:

  1. Przede wszystkim nie ma co porównywać lustrzanki z kompaktem - to aparaty z dwóch różnych światów, stworzone do zupełnie innych rzeczy. Ilość pikseli na matrycy nie ma związku z jakością zdjęć, tzn. ma, ale przeciwnie :-) Durny, sklepowy marketing usiłuje wmówić klientowi, że im więcej pikseli, tym lepiej. Jest to totalna bzdura. Liczy się fizyczna wielkość matrycy. Im więcej pikseli upakuje się na małej powierzchni, tym gorzej. Lustrzanka zawsze będzie miała lepszą jakość zdjęcia właśnie ze względu na wielką w stosunku do kompaktu matrycę. Lustrzanka pozwala na o wiele większą kontrolę nad zdjęciem, co nie znaczy, że wszystkie kompakty robią złe zdjęcia. Sam po 10 latach fotografowania lustrzanką przesiadłem się na zaawansowany kompakt i jestem zadowolony. Wiedziałem, czego się po nim spodziewać i nie liczyłem na cud, dzięki czemu uniknąłem rozczarowania. A przed wyborem aparatu najlepiej zastanowić się, do czego ma służyć i w jakich warunkach i tym kierować się podczas zakupu.

    Wielkie dzięki za informację o DxO! Życzę udanego zakupu aparatu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że nie ma co porównywać kompakta i lustrzanki, ale zrobiłam je pod własnym kątem jako użytkownik, jak dotąd, jednego kompakta i jednej lustrzanki. Owo zestawienie zaskoczyło mnie o tyle, że teraz wcale nie jestem pewna czy chce kompakt. Czy mogę wiedzieć jaki kompakt kupiłeś?

      Usuń
    2. Kupiłem kompakt mało kompaktowy, przynajmniej jeśli chodzi o gabaryty :-) Nikon P900. Znakomity aparat, bardzo elastyczny i wszechstronny. Na mojej stronie, od 5 maja, prawie wszystkie zdjęcia są robione nim - w ogóle nie mam od tamtego czasu ochoty wyciągać lustrzanki.

      Usuń
    3. Czy aparat z 83-krotnym zoomem sprawdza się przy fotografowaniu makro z ręki czy musisz używać statywu? Twoje zdjęcia są bardzo ładne. Pozdrawiam

      Usuń
    4. Nikon ma doskonałą stabilizację - robiłem nim z ręki zdjęcia Księżyca przy ogniskowej 2000mm i wychodziły świetnie. Makro w tym aparacie kończy się na 85mm, więc problemu ze stabilizacją nie ma. Statywu jeszcze do niego nie podpiąłem.

      Usuń
    5. W tych swoich rozważaniach zapomniałam o kompaktach zaawansowanych, które swoim wyglądem bardziej przypominają lustrzankę, a ich obiektyw nie chowa się do korpusu. Dziękuję za to, że mi to uprzytomniłeś! Pójdę w tym kierunku :-)

      Usuń
  2. Głębię ostrości uzyskujesz w lustrzane przesłona - im większa przesłona tym większa głębia ostrości, ale trzeba pamiętać o czasie.
    Reszta to kwestia przeznaczenia aparatu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie z tym czasem mam problem przy fotowaniu z ręki, więc rzadko stosuję przysłonę większą niż f8.

      Usuń
    2. Niestety na focenie z ręki, rozwiązania nie ma, można by spróbować teleobiektywem z pewnego oddalenia, a potem rozjaśnić w komputerze, ale to zawsze ryzyko. Choć w RAWach mogło by się udać, zwłaszcza przy ręcznym ustawieniu ISO na czułość adekwatną do fotografowanego obiekty (wymaga kilku prób porównawczych), o ile oczywiście nie jest tak że przy ustawieniu RAW aparat i tak wybierze opcję sprzętową, której nie można zmienić.

      Napisze Ci tak - jakiś czas temu, dał bym się pociąć za lustrzanki, miałem taką na stanie, z pełnym wyposażeniem w tuleje dystansowe, z dwoma obiektywami makro... 10mln pikseli (na owe czasy niebotycznie wiele), pełne ustawienia ręczne na obiektywach (więc wystarczyło pokręcić i już miałem czasy i przesłony ustawione) ale niestety - musiałem zdać, bo moja firma wybrała outsourcing.

      Potem zdarzył mi się wypadek, że wpadłem pod lód razem z moim prywatnym Fuji (co prawda hybryda, ale zaawansowana) i od tej pory zacząłem dostrzegać uroki kompaktów - inteligentnie wykorzystane mogą robić zdjęcia niewiele gorsze od lustrzanek, a są lekkie, łatwo je zabezpieczyć i są ... tańsze!

      generalnie dyskusja jest jak między miłośnikami płyt winylowych i słuchaczami MP3 ... inni ludzie, inny sprzęt, inne warunki - wszystko inne - na ulicy, na rowerze, w korku w pracy i tak nie usłyszę niuansów brzmieniowych, za to mogę mieć cały cas przy sobie - gramofonu na spacer nie zabiorę...

      A wracając do kompaktów - czasami jak się nastawiam na makrofotografowanie (rzadko przyznaję) po prostu zabieram nasadki makro na obiektyw i daje to niegłupie efekty, podczas gdy nieunikniona paralaksa i tak gubi się poza obszarem roboczym matrycy.

      Usuń
    3. Na jaki kompakt można nałożyć nasadki makro??

      Usuń
  3. Myślę, że ten wpis powinien trochę pomóc http://www.jestrudo.pl/jaki-aparat-wybrac/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś już to czytałam, ale sądzę, że w sytuacji, gdy na rynku jest tyle aparatów, a ja mam już jako tako skrystalizowane oczekiwania, lepszym rozwiązaniem byłoby kilka rozmów ze sprzedawcami w sklepach ze sprzętem fotograficznym i zweryfikowanie informacji w necie (testy aparatów). Pozdrawiam

      Usuń
  4. Ja posiadam lustrzankę od 4 lat (Nikon D5000), wcześniej używałam paru generacji kompaktów Panasonica serii Lumix DMZ-TZ...Byłam mega zadowolona z każdego z nich, zresztą pierwszym moim aparatem z tej serii DMC-TZ1 dalej fotografują moi znajomi (aparat ma już ponad 10 lat).
    Fotografowanie lustrzanką to jak przejście do innego świata. Raz to jakość zdjęć, dwa niekończące się możliwości jeśli chodzi o obiektywy. Świetną GO i ciekawy bokeh można uzyskać podpinając stare obiektywy manualne z mocowaniem M42 (ja mam Heliosa 44M-6).
    Jeden minus lustrzanek - gabaryty i waga. Kiedyś przyczepiałam pokrowiec z Lumixem do paska w plecaku, teraz aparat i obiektywy stanowią samą zawartość plecaka. Coś za coś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za tę wypowiedź. Dałaś mi do myślenia - lustrzanka jako aparat to jedno, a obiektywy to drugie. Raczej nie zamierzam taszczyć kilku obiektywów, bo zwyczajnie ich nie nabędę. W grę wchodzi więc albo lustrzanka z jednym obiektywem albo kompakt (swoją drogą naczytałam się wiele dobrego o Lumixach). Pozdrawiam

      Usuń
  5. Czarna magia, ech...
    Ale zdjęcia aparatu wśród płatków są ładne.

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudne zdjęcia. Pięknię wygląda ten aparat:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Ten aparat to cacko sprzed sprzed jakichś pięćdziesięciu lat :-)

      Usuń
  7. Rozterki przy kupnie nowego aparatu będą podobne do rozterek przy kupnie samochodu. I to kusi i to nęci. Ale jest jedna rzecz wspólna. Aparat podobnie jak samochód powinien nam się podobać i jeszcze do czegoś służyć. Ja osobiście przedkładam lustrzankę nad kompakt. Fotografuję lustrzanką Nikona (Obecnie Nikon D 7100).Gdy spoglądam na obiekt przez wizjer, aparat mam oparty o moje czoło, odpowiednio wyprofilowany uchwyt leży stabilnie w mojej dłoni, a druga ręka stanowi oparcie pod obiektywem. Aparat jest stabilny na trzech punktach podparcia. Obraz w celowniku jest zawsze wyraźny i dokładnie wiem w jakim miejscu kadru znajduje się punkt ostrości, który mogę błyskawicznie zmienić ruchem kciuka. Zdjęcie jest wykonane natychmiast po naciśnięciu spustu i obraz nie znika w czasie wykonywania zdjęcia. Do wagi lustrzanki i podpiętego obiektywu się przyzwyczaiłem i dla mnie to jest dodatkowy argument, a tego aparatu nie zamienię na inny system.
    Wiem, nowoczesne kompakty są bardzo zawansowane, ale aparat tylko rejestruje zdjęcia, które robi odpowiedni fotograf.
    A może spojrzysz na jakiegoś bezlusterkowca?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również doceniam walory lustrzanki, ale nie zmienia to faktu, że decyzję o wyborze aparatu odkładam w nieskończoność, zwłaszcza, że na razie nie muszę go kupować.
      A może uruchomię przytulisko dla niepotrzebnych aparatów, których żal wyrzucić, bo jeszcze dobre, ale zastąpione już lepszymi? Zajęłabym się nimi w pełni akceptując dobrodziejstwo inwentarza :-)

      Usuń
  8. Jeśli chodzi o mnie to ja uważam że kieszonkowy aparat tych wymiarów też jest godny zainteresowania takim aparatem też można cudowne zdjęcia zrobić.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za skomentowanie tego wpisu :-)