W trakcie fotowania rusałek admirałów uwijających się przy owocach, bądź odpoczywających na liściach czeremchy, ni stąd ni zowąd, na czubku jednej z gałązek coś rozbłysnęło w promieniach popołudniowego słońca. Ponieważ moje modele chwilowo odfrunęły na wierzchołek drzewa, postanowiłam przyjrzeć się owemu zjawisku. Wyglądało toto jak owalny, złoty i duży... guzik - właśnie takie skojarzenie mi się nasunęło. To niedorzeczne, pomyślałam, i zaczęłam fotować (a nuż ucieknie i nawet nie będę wiedziała co to było). Wkrótce lepiej dostrzegłam zarys - to duży chrząszcz o metalicznych pokrywach skrzydeł, które w słońcu mieniły się niczym srebro i złoto. Tak, wiem, że na zdjęciach ubarwienie tego chrząszcza okazało się zielono-złote, ale z odległości ok. 1 m wydawało mi się złotawe, a częściowo widoczne białe wzory sprawiały wrażenie ciemnych lub wklęsłych.
Pod hasłem "złoty chrząszcz" natychmiast trafiłam na wizerunek oraz nazwę gatunkową - kruszczyca złotawka. Przeczesałam internet w poszukiwaniu wiadomości o tym owadzie, gdy niespodziewanie natknęłam się na innego, jednak łudząco podobnego chrząszcza o nazwie kwietnica różówka. Wyobraźcie sobie, że istnieją dwa niemal identycznie wyglądające chrząszcze należące do odrębnych rodzajów w podrodzinie kruszczycowatych! Podobno ich rozróżnienie możliwe jest jedynie na podstawie kształtu wyrostka znajdującego się na śródpiersiu.
Złoty chrząszcz, owszem, poświęcił mi kilka bezcennych minut swego czasu, ale brzucha nie pokazał. Zatem pozostało mi jedno - poznać inne różnice między tymi dwoma gatunkami.
Moje typowanie wskazuje na kwietnicę różówkę, a dlaczego? To wyjaśniam poniżej zdjęć.
![]() |
| Kwietnica różówka (Protaetia metallica) wygrzewająca się w słońcu na gałązce czeremchy (fot. 27 września) |

















