9 lutego 2019

Przelot górski

Kto przemierza południowe stoki Karpat, ten ma szansę zobaczyć dziko rosnący przelot górski. Ja spotkałam go w alpinarium w Ogrodzie botanicznym, gdy akurat pięknie kwitł. Było to w połowie maja. Jak najkrócej opisać tę roślinę? Ma kwiaty podobne do koniczyny, liście zaś przypominają liscie wyki i są biało owłosione.
Tak się zastanawiam - na ile wiernie moje zdjęcia oddają wygląd prezentowanych roślin, choćby tego przelotu? W porównaniu ze zdjęciami, które już są w necie, te moje wydają się nieco (a może bardzo??) odrealnione. Nie wiem co o tym myśleć. Nie potrafię przecież w procesie obróbki dodawać jakichś efektów (wszak ledwie ją ogarniam), poza tym w mojej pamięci tkwią mniej więcej takie wizerunki przelotu górskiego. Zatem wychodzi na to, że i tak może prezentować się ta roślina.
Nie chcę przekłamywać rzeczywistych obrazów, z drugiej strony jednak dostrzegam indywidualność gatunków i staram się uchwycić (zaChwycić) ich urodę. Bo czy można jej odmówić, choćby przelotowi górskiemu?
Bylebym nie przesadziła, zwłaszcza z kolorami.

Przelot górski, Anthyllis montana   

7 lutego 2019

Złotnica żółta

Wysokie rośliny jest mi trudno fotografować w całości, tak, by ująć co trzeba, a pominąć zbędne tło. Zwykle jest to niemożliwe, dlatego fotografuję tylko interesujący mnie fragment - najczęściej kwiaty. Oto złotnica żółta - oryginalna roślina o sztywnym, "włochatym" pędzie, u którego w szczytowej części rozwijają się gwiazdkowate kwiaty. Nie do przeoczenia! 
Zdjęcia kwiatów z 2 maja, owoców - z 28 maja.

Złotnica żółta (Asphodeline lutea (L.) Rchb) – gatunek roślin należący do rodziny żółtakowatych (Xanthorrhoeaceae)

4 lutego 2019

W egipskim ogrodzie #6

Żeby zobaczyć rośliny, które ponoć i u nas uprawia się w ogródkach, trzeba mi było wybrać się do Egiptu! Inne już poznałam, ale miło było je znów zobaczyć w tym jakże pustynnym miejscu. Jeszcze inne rosną i kwitną tylko w ciepłym klimacie, zatem uznałam, że część szósta dotycząca roślinności spotkanej w Egipcie, jak najbardziej powinna powstać.
Oto ołownik uszkowaty o bladobłękitnych kwiatach rosnący w formie niewysokiego żywopłotu.

Ołownik uszkowaty, ołownik przylądkowy (Plumbago auriculata Lam.) – gatunek rośliny z rodziny ołownicowatych. Pochodzi z południowej i południowo-wschodniej Afryki.

2 lutego 2019

Berkheja purpurowa (Berkheya purpurea)

Kilka bladych kwiatów zagadkowej rośliny sfotografowałam już dwa sezony temu w ogrodzie botanicznym, ale dopiero ubiegłej jesieni doczekałam się tabliczki z nazwą gatunkową. Kwiaty były dość duże, każdy w innym stadium rozwoju. Wyrastały na szczytach nieco rozgałęzionych pędów. Oryginalne pędy zaś były długie i sztywne i wręcz dekoracyjnie kolczaste.
Niniejszy wpis jest ewidentnie botaniczny, lecz choć zarzekałam się, że nie chcę już się tym zajmować, zwyczajnie żal mi dokumentalnych zdjęć i wysiłku włożonego w zdobycie informacji o gatunku. W moich zasobach, niestety, nadal znajduje się mnóstwo tego typu plików.

Berkheja purpurowa (Berkheya purpurea, syn. Stobaea purpurea DC.) - 16 września

31 stycznia 2019

Cienie zenitu

Na terenie hotelu żyje stadko wróbelków. Myślę, że nie mają lekkiego życia. Wyglądają na zabiedzone, choć może być to wrażenie Europejczyka, wszak w tak gorącym klimacie nie potrzeba wielu piórek. Mowa o Egipcie i hotelu w rejonie Marsa Alam - na skraju pustyni i morza, jakieś 300 km na południe od Hurghady, miejscu, w którym nie wykazuje się obecności wróbla.
Poza komarami nie ma tam owadów ani ulubionych ziaren, zatem hotelowe wróble zdane są na łaskę człowieka. Widać to po nich - nie są specjalnie płochliwe, ale znają swoje miejsce w szeregu i zawsze trzymają się razem. Nigdy nie widziałam, by pozwalały sobie na plądrowanie pozostawionych talerzy z jedzeniem czy... zanieczyszczenie miejsc przeznaczonych do użytku gości. Nigdy się nie czubiły, nie hałasowały, nie domagały czegokolwiek, we własnym zakresie starając się dać sobie radę. Coś do jedzenia zawsze im się dostało, zwykle niewiele, ale wiedziały, że musi wystarczyć. Za to zawsze mogły liczyć na słodką wodę z basenu.
      Czemu opowiadam o wróblach? Bo natknęlam się na nie w miejscu, w którym światło i cień, w tej najgorętszej części dnia, zdawały się znajdować w doskonałej równowadze. No i chciałabym znaleźć się tam znowu. Tymczasem tak tylko sobie wspominam :-)


25 stycznia 2019

Herbaciane róże (2)

Jeszcze raz wracam do róż z mojego letniego bukietu. Te kadry powstały następnego popołudnia (po tych tutaj) w czasie, gdy świeciło jeszcze słońce wystarczająco oświetlając kwiaty.  Zaczęłam fotografować o ponad godzinę wcześniej, a i pogoda była lepsza (bezchmurne niebo). Wspominam o tym dlatego, ponieważ te czynniki sprawiły, że zdjęcia wyszły lepiej, a co najważniejsze - w ogóle nie zmieniałam temperatury barwowej (nie było takiej potrzeby).


21 stycznia 2019

Tawlina himalajska

Trochę znam, a przy tym bardzo lubię tawuły, o tawlinach zaś nigdy dotąd nie słyszałam. Akurat zmierzałam do wyjścia z Ogrodu botanicznego, zmęczona po kilku godzinach wędrówki, gdy oto nad swoją głową ujrzałam wielkie kiście drobnych białych kwiatków. Ujęta niezwykłą urodą krzewu dość szybko go obfotografowałam, do notesu zapisałam nazwę gatunkową. Na tabliczce przeczytałam "tawuła himalajska", na wszelki wypadek spisałam też drugi człon nazwy łacińskiej tomentosa.
Na nic zdały się moje poszukiwania informacji o tym krzewie, bowiem tawuła himalajska nie istnieje. Dopiero następnym razem przeliterowałam nazwę - to tawlina, nie tawuła! Ale i tak z opisem botanicznym było krucho.
W ubiegłym roku naprawdę często bywałam w Botaniku, a jednak wielokrotnie zachodziła sytuacja, że tylko raz mogłam podziwiać i fotografować daną roślinę znajdującą się w pełnym rozkwicie. Przegapiona okazja, bądź próba powtórzenia sesji zdjęciowej, niemal zawsze kończyły się zawodem - kwiaty więdły, przemijały, a roślina traciła swą świeżość, pomimo upływu zaledwie tygodnia. Nie zdarzyło się jednak tak, bym obojętnie przeszła mimo pięknego kwitnienia. Co najwyżej zdarzyć się mogło, że na czas nie dotarłam do rośliny przeżywającej swoje pięć minut.
Kwiatów tawliny himalajskiej nie sposób było przeoczyć. Tak zdumiał i zachwycił mnie ich widok, że wówczas nie wzbudziły wątpliwości duże, zupełnie nietawułowe, a przy tym efektowne liście.

Tawlina himalajska, tawlina kutnerowata (Sorbaria tomentosa (Lindl.) Rehder.) - 15 czerwca

18 stycznia 2019

Bodziszek korzeniasty

Już za niespełna cztery miesiące będziemy mogli znów oglądać zielono-różowe kobierce bodziszka korzeniastego, choć największe szanse na taki widok będą mieli bywalcy ogrodów botanicznych. Ta pochodząca z obszarów górskich roślina, pięknie prezentuje się na rabatach. Chętnie zobaczyłabym ją na niektórych trawnikach. Oprócz ładnych kwiatów posiada bardzo dekoracyjne liście.
Bodziszek korzeniasty, bodziszek wielkokorzeniowy (Geranium macrorrhizum L.) - 14 maja

16 stycznia 2019

Paprocie w szarościach

Wiecie jak to jest, gdy od czasu do czasu, raczej rzadziej niż częściej, miewa się ochotę, by sięgnąć po coś, za czym niekoniecznie się przepada, ale co w jakiś sposób intryguje i zachęca, by tego spróbować lub się z tym zmierzyć? Minęło kilka miesięcy odkąd zamieniałam kolory na odcienie szarości, a czas ten wypełniły mi zmagania z okiełzaniem barw właśnie, te zaś najczęściej nie były mi posłuszne. Gdy więc trafiłam na zdjęcia paproci z Mojego Lasu, niemal całkowicie zielone kadry, po iluś tam próbach obróbki w kolorze, w końcu, zwyczajnie, opadłam z sił.
     Choć przyczynkiem do obróbki zdjęć w konwencji czarno-białej była moja bezsilność, to zgodnie z prawdą dodam, że zaraz potem pojawiła się ciekawość i twórcza determinacja. Jednym "cięciem" pozbawiłam pierwszy kadr koloru i nagle - zdjęcie, przynajmniej w moich oczach, zyskało. Znów więc zapaliłam się do obróbki czarno-białej i z mieszaniną ciekawości i zdumienia oceniałam kadry najpierw w wersji kolorowej, a później monochromatycznej, nie zawsze przewidując który z nich zyska, bądź straci na takim przekształceniu. I tym razem, w wyniku świadomej rezygnacji z kolorów, o tych ostatnich dowiedziałam się czegoś nowego. Zabawne, ale i pouczające jest dla mnie jeszcze takie spostrzeżenie - jeśli zdjęcie nie prezentuje się dobrze ani w kolorze, ani w szarościach, to spokojnie można (wręcz warto!) je skasować :-)
Tymczasem przedstawiam kilka ujęć paproci, które na chwilę obecną, w miarę pomyślnie przeszły wyżej opisaną weryfikację.


14 stycznia 2019

Na polu rzepaku

W ubiegłym roku na Baśniowym Polu wyrósł rzepak, a wraz z dojrzewaniem strąków pojawiły się maki. Rzepaku dawno nie było na tym polu, ale w tym czasie i maki niemal zanikły. Nigdy więcej nie pojawiły się w takiej ilości jak wówczas, gdy wyrosły pośród jęczmienia (tutaj).
W żadnym razie nie zamierzam opisywać ani rzepaku, ani maku, bo dawno temu już to zrobiłam, podam jedynie dwie ciekawostki - po jednej o każdym gatunku.


12 stycznia 2019

Kosaciec syberyjski (Iris sibirica)

Kiedyś spotkałam dziko rosnące kosaćce na Łące Niespodzianek. Wówczas sądziłam naiwnie, że odkryłam stanowisko objętego ścisłą ochroną kosaćca syberyjskiego. Teraz wiem, że Łąka Niespodzianek dawno temu musiała być ogrodem pełnym kwiatów i drzewek owocowych. Teraz jest... niczym - ani łąką, ani ogrodem. Ogołocona z nielicznych jabłonek, czereśni, a zwłaszcza orzechów włoskich, ze stratowaną i niemal unicestwioną roślinnością oczekuje na przeznaczony jej los (którego i ja dotąd nie znam). W każdym razie tamte kosaćce były ogrodowymi mieszańcami, bo te rosnące w Ogrodzie botanicznym, wyglądają nieco inaczej.

Kosaciec syberyjski (Iris sibirica L.) – gatunek roślin cebulowych i kłączowych należący do rodziny kosaćcowatych  [22 maja]

9 stycznia 2019

Różowe zawilce

Bój o kolory trwa. Mój oręż jest ciągle zbyt wątły, by uwolnić czyste i harmonijne barwy. Ale walczę. Kilka ujęć zawilców posadzonych na zacienionej rabatce, tuż za przekwitłymi już wówczas akantami. Kadry obrabiane w różnym czasie.
Przy roślinach znajdowała się tabliczka z nazwą "zawilec chiński", ale to oznacza, że jest to jakaś odmiana zawilca hupeheńskiego, inna jednak niż ta przedstawiona niedawno.