11 listopada 2014

Bodziszku kosmaty, mam cię!


Właściwie kilka dni później po odkryciu "tego drugiego" bodziszka kosmatego natknęłam się na rośliny o podobnym pokroju, kształcie liści i wielkości kwiatków, tyle, że różowych - jak na bodziszka kosmatego przystało. Zatem bodziszek o bladych kwiatkach i owłosionych (kosmatych) łodyżkach okazał się wersją, być może albinotyczną, bodziszka kosmatego. Przedstawiam więc "klasycznego" bodziszka kosmatego, niewysoką roślinkę, która potrafi "oprzeć" się nożycom kosiarki - znalazłam go na świeżo skoszonym wąskim trawniku, tuż przy ogrodzeniu pewnej firmy. Jego malutkie kwiaty miały piękny różowy kolor. Nie było ich wiele, za to przyglądając się miejscu gdzie roślinki wyrastały zauważyłam, że potrafią znaleźć sobie miejsce pośród źdźbeł traw i rozrastać się, zajmując niemałą powierzchnię.
Najpierw dla przypomnienia bladoróżowa (albinotyczna?) forma bodziszka kosmatego, sfotowanego (ponownie) 10 minut przed spotkaniem tego właściwego. Proszę zwrócić uwagę na ogólny wygląd kwiatu, owłosioną łodyżkę oraz okrągły, bądź owalny kształt liści. W tle bodziszka widoczny jest liść koniczyny, zatem kwiatek jest naprawdę nieduży. 

7 listopada 2014

Siwoszek błękitny - mały kamuflant

Siwoszek błękitny (Oedipoda caerulescens)

Tego się nie doczytałam, a mianowicie czy siwoszek błękitny zmienia swe ubarwienie niczym kameleon ("na zawołanie"), czy poszczególne osobniki "od urodzenia" przybierają barwę podłoża, na którym spędzają życie. Tak czy owak, tego lata w Moim Lesie siwoszków błękitnych było pod dostatkiem. Poszczególne zdjęcia (z jednym wyjątkiem) prezentują różne osobniki o odmiennym ubarwieniu ciała. Żaden z nich nie jest błękitny, to prawda. Jednak nazwa gatunkowa wzięła się od koloru drugiej pary skrzydeł widocznych tylko w czasie krótkich przelotów. Raz, przez mgnienie oka widziałam to zjawisko, gdy konik wyskoczył przede mnie, by zastygnąć w bezruchu na środku piaszczystej ścieżki.
Siwoszki na moich zdjęciach są dość dobrze widoczne (postarałam się o to podkręcając kolory i kadrując zbliżenia) - znajcie moje dobre serce  ;-) . W rzeczywistości trudno je dostrzec - są małe i znakomicie się kamuflują poprzez ubarwienie ciała oraz trwanie w bezruchu.

5 listopada 2014

Kwiaty dla Nieobecnych


W Dniu Zmarłych pogoda była tak piękna, że wyruszając na cmentarze zdecydowałam zabrać ze sobą aparat. Jakimi kwiatami stroimy groby naszych bliskich? To pytanie zrodziło się w chwili, gdy zaczęłam uważniej przyglądać się mijanym grobowcom. Ze zdziwieniem stwierdziłam, że wiele spośród barwnych i okazałych wiązanek składało się z kwiatów... sztucznych. Widzę, że ta "gałąź" kwiaciarstwa rozwija się znakomicie - niektóre kwiaty trzeba dotknąć, by przekonać się o ich nieprawdziwości. Dla mnie, choćby były najpiękniejsze i najmisterniej wykonane - nigdy nie zastąpią oryginałów. 
Oczywiście, fotowałam dość dyskretnie i tylko w kilku miejscach, raptem przez kilkanaście minut, ale udało mi się zebrać całkiem sporą kolekcję zdjęć. Statystyka wskazała jednak na przewagę kwiatów sztucznych - niejednokrotnie musiałam ominąć kilka grobów pod rząd, by dotrzeć do udekorowanego naturalnymi kwiatami. Najwięcej było rozmaitych złocieni i/lub chryzantem, zatem opis botaniczny tych ostatnich dzisiaj przedstawię (właśnie zdałam sobie sprawę, że oba rodzaje roślin są albo mylone, albo to ja nie zwracałam uwagi na ich nazwę). Poza tym groby zdobione były pięknymi wrzosami, hortensjami, różami, gałązkami irgi, berberysu i świerku, znalazłam też efektowną kapuścianą różę.
Niezależnie od upodobań do kwiatów żywych czy ich imitacji - zdobienie nimi grobów od niepamiętnych czasów jest wyrazem czci dla zmarłych.

Zielona odmiana złocienia wielkokwiatowego (Chrysanthemum ×morifolium Ramat)
Różowa odmiana złocienia wielkokwiatowego (Chrysanthemum ×morifolium Ramat)

3 listopada 2014

Ogniki pamiętających


Tegoroczne Święto Zmarłych było nadzwyczaj ciepłe i pogodne, dłużej można było zatrzymać się przy odwiedzanych grobach i z przyjemnością spacerować alejkami. Groby ustrojone różnobarwnymi kwiatami z daleka przypominały kwietne kobierce. Jednak po zapadnięciu zmroku przepych barw zniknął, za to cmentarze rozbłysły tysiącami małych, migoczących światełek czyniąc je miejscami niezwykle nastrojowymi i malowniczymi, nasączonymi jakąś kojącą mocą i spokojem.
Spróbowałam uchwycić tę magiczną atmosferę: wszechogarniająca ciemność zapadającego wieczoru rozpraszana setkami maleńkich ogników.

Ogień, jako jeden z żywiołów posiada jakąś magiczną, duchową moc. 
Płomień świecy uważa się za ogień oswojony - łącznik pomiędzy zaświatami.

31 października 2014

Plon wyścigu życia

Oto jeszcze jeden spacer po łąkach i leśnych ścieżkach w poszukiwaniu kwiatów, a właściwie tego czym stały się po okresie swej świetności. Choć swego czasu kwitły kolorowo i pięknie - każdy na swój sposób, prawda jest taka, że wszystkie dążyły do jednego - zapylenia i wydania owoców. My, ludzie, zachwycamy się barwami, formą, budową i fakturą naiwnie sądząc, że wszelkie rośliny kwitną po to, by radować nasze oczy.
Wiosna i lato - gdy życie tętni, mieni się (i zmienia) kolorami, pachnie, nęci i zaprasza do obcowania z przyrodą - to czas zachwycania i podziwiania większych i mniejszych cudów natury, których jesteśmy... świadkami.
Gdy fotowałam kwitnące rośliny niemal zawsze okazywało się, że pośród kwiatków, płatków, słupków czy łodyżek znajdują się jakieś owady. A nawet wtedy, gdy tematem zdjęcia był owad pasący się na kwiatku (a kadr nie był zbyt ciasny), później ze zdumieniem odkrywałam, że oprócz "tytułowego" owada na roślinie był jeszcze inny - mniejszy, kryjący się lub zakamuflowany. To właśnie dla owadów, tych okazałych - motyli, chrząszczy czy błonkówek oraz wielu skromniejszych, nierzucających się w oczy "robaczków", niemal wszystkie rośliny budzą się z zimowego letargu do kolejnego, jakże zróżnicowanego i barwnego wyścigu życia, by skorzystać z ich pomocy. Są też i takie, w których przetrwanie "wpisany" jest inny sprzymierzeniec - wiatr.
Kocanki piaskowe i koniczynę polną już znacie, pokazywałam je wcześniej. W drugiej połowie sierpnia zaczęło się POLATO - to takie moje określenie tej pory, gdy lato zaczęło gasnąć, przejrzewać, a słońce nie świeciło tak intensywnie jak dawniej, dając sygnał roślinom, by pomału kończyły wegetację.

Koniczyna polna (Trifolium arvense L.) z rodziny bobowatych (w tle kocanek piaskowych). Owocem jest drobny, często otulony kielichem strąk. Nasiona są jajowate, z lekkim połyskiem, zielonożółte lub brunatne.   (fot. 17 sierpnia)

28 października 2014

Spotkanie z łatczynem brodawnikiem

Łatczyn brodawnik (Decticus verrucivorus

Akurat klęczałam sobie na skraju ścieżki fotując niewielką kępę świerzbnicy polnej, głównie liście, bo kwiatów znalazłam ledwie trzy (nie wiem czy ją pokazywać, ponieważ nie mam pojęcia dlaczego aparat przekłamuje kolory i z różowego robi mi niebieski!??), gdy nagle Coś Zielonego wyskoczyło na ścieżkę i zażyczyło sobie sesji zdjęciowej. No, pasikonik to nie był - czegoś takiego raczej dotąd nie widziałam. Ciało zielone (ok. 3,5-4 cm długości), nogi i pokładełko brązowawe - jak na pasikonika To Coś było za krótkie i jakby pękate (proporcjami ciała przypominało larwę pasikonika). No, niech będzie, że krępe. Zachowywało się jednak spokojnie, więc uznałam toto za sympatyczne stworzenie. Pokładełko posiadają tylko samice, zatem jedno było już pewne. Oczywiście, później doszukałam się nazwy gatunkowej - to łatczyn brodawnik z rodziny pasikonikowatych.
A oto ilustrowana relacja z tego spotkania, które miało miejsce 28 września wczesnym popołudniem (ok. godz. 14). Akcja!

24 października 2014

Kupkówka pospolita, rajgras niemiecki


Gdy pod koniec maja na skraju Zapomnianej Łąki zobaczyłam obsypaną jasnożółtymi kwiatami kupkówkę pospolitą - wcale jej nie rozpoznałam. Wówczas nie było to ważne, zaChwyciłam się nią i już. Na szczęście sfotowałam także inne pędy tej trawy (na tym polegają bezcenne plusy pstrykania co popadnie), zatem jestem w stanie pokazać tę roślinę w kilku fazach jej rozwoju (lub odmianach?).
Na razie słabo znam się na gatunkach traw (roślin z rodziny wiechlinowatych), więc o ile nie popełniłam błędu myląc kupkówkę z inną trawą na którymś ze zdjęć, to przyznacie chyba, że jej wygląd znacznie zmieniał się w zależności od stopnia rozwoju lub miejsca, na którym wyrosła.
Kupkówka pospolita uważana jest za bardzo zmienny gatunek, w obrębie którego wyróżnia się przynajmniej 11 podgatunków. Ponieważ fotowałam tę roślinę na różnych łąkach i nigdzie indziej nie kwitła tak efektownie, jak na zdjęciu powyżej - przypuszczam, że raczej trafiałam na różne jej formy (odmiany lub podgatunki).
Cechą charakterystyczną dla kupkówki pospolitej, zwanej też rajgrasem niemieckim, jest zwykle falisty kształt gałązek, na końcach których wyrastają gęste kupki kłosków - stąd wzięła się ta nieco mało wdzięczna nazwa gatunkowa.

Kupkówka pospolita (Dactylis glomerata L.) z rodziny wiechlinowatych w pobliżu Łąki Północnej   - 21 maja
Kupkówka pospolita (Dactylis glomerata L.) jest wrażliwa na przymrozki, ale dobrze znosi zacienienie (Łąka Niespodzianek  - 25 maja)

20 października 2014

Galasy, galasówki, galasiątka


Myślisz, że te sterczące, czerwone wyrostki, które pojawiają się na liściach niektórych gatunków drzew to jakieś dziwne ozdoby czy raczej - mniej lub bardziej - pasożytnicze organizmy? Odpowiedź nie jest jednoznaczna. Z jednej strony to coś może wyglądać bardzo efektownie, z drugiej - jest to wytwór... liścia. Oczywiście, nie dobrowolny i nie bierze się z niczego. Jest to bowiem rezultat reakcji liścia na nakłucie przez np. samicę owada, najczęściej z rodziny galasówkowatych (mogą to być jednak i inne organizmy). Samica składając jaja jednocześnie wprowadza do tkanki roślinnej substancje, które powodują przyspieszone podziały komórkowe. W efekcie prowadzi to do powstania owych specyficznych wyrośli, zwanych galasami. Ich wygląd, kształt, wielkość i barwa są charakterystyczne dla danego gatunku owada.
A czym są te galasy? Ano, takim domkiem dla galasiątek   ;-D  - rozwijających się larw, a nawet zimujących poczwarek.
Na moich zdjęciach przedstawiam kilka rodzajów galasów drzew liściastych. Na zdjęciu poniżej widoczne są maleńkie, "młodziutkie" wyrośla. Spodziewam się, że później jeszcze się powiększyły. Niestety, pod koniec maja, gdy wielkie akacje wypuściły liście, zaprzestałam chodzenia do Zaczarowanego Lasu, gdyż stał się tak mroczny, że aż straszny.
Z góry przepraszam, za jakość zdjęć, ale większość powstała w trudnych warunkach oświetleniowych, mianowicie w cieniu. Galasiątka unikają chyba słońca!

17 października 2014

Jak kwitły i przekwitły

Niezapominajka leśna (Myosotis sylvatica

Jesień to czas kończącej się wegetacji. Chociaż dotąd można spotkać jeszcze kwitnące rośliny, to okres ich świetności już minął. Pomyślałam, że jest okazja, by pokazać kilka z nich - jak kwitły (dla przypomnienia) i jak wyglądały potem. Przedstawiam zatem niezapominajkę leśną, fiołka (bratka) polnego, lucernę mieszańcową, kozibród łąkowy, dziewannę kutnerowatą, pokrzywę, wrotycz, rumianek bezpromieniowy, koniczynę, ostrożeń lancetowaty oraz warzywny - niemal wszystkie opisałam już na blogu, podpięłam więc linki. Zebranie i odszukanie w swoich zbiorach zdjęć tych roślin zajęło mi sporo czasu. Przypuszczam, że gdy już nie będę szukać, z pewnością znajdzie się więcej roślin kwitnących i przekwitłych. Jeśli uzbiera się ich wystarczająco dużo, to pokażę je przy innej okazji.
 

14 października 2014

Śmigający w ściółce - żuk wiosenny


Dziś przedstawiam ilustrowaną relację ze spotkania z żukiem wiosennym (tak mi się przynajmniej wydaje po przyspieszonym kursie doktoranckim z cyklu "Co to za żuk?"). Jestem pewna, że w internecie znajdują się wizerunki tego żuka w jakości super-makro-de-lux i przy takim porównaniu moje fotki wypadają miernie, niemniej jednak posiadają one pewien niezaprzeczalny walor. Otóż nieostrość (oraz inne defekty) są nie tylko wynikiem NIEprzeciętnych umiejętności własnych. Sporą dawkę dynamizmu widoczną w postaci efektów specjalnych (rozmazania, różnorodne ujęcia) wprowadził bowiem obiekt mego (kilkuminutowego) zainteresowania, niejaki żuk wiosenny maści atramentowy (szafirowy?) metalik.
     Wystarczyło jedno spojrzenie na ziemię i od razu zauważyłam go pośród źdźbeł traw i opadłych liści - połyskiwał pięknym głębokim kolorem. Na pierwszym zdjęciu wygląda na monstrum, ale zapewniam, że miał między 1,5 a 2 cm długości. Siedział nieruchomo, zbliżyłam się więc, by przyjrzeć mu się z bliska (aparat w gotowości). Zastosowałam procedurę zwykłą: 1/ najpierw "czy gały widziały?", 2/ potem fotowanie. Byłam więc świadkiem jak żuczek ocknął się z kontemplacji i na mój widok (zapach - to pewniejsze) rzucił się do chaotycznej ucieczki. W tym momencie zaczęłam dopiero fotować.

Żuk wiosenny (Trypocopris vernalis) - gatunek chrząszcza z rodziny gnojarzowatych (Geotrupidae)  fot. 2 sierpnia

Oczywiście, chciałam zrobić zdjęcia z jak najbliższej odległości, ale żuk nie miał parcia na szkło i co chwilę zmieniał kierunek marszruty lekko strzygąc (mierząc we mnie) czułkami, którymi zapewne mnie lokalizował.

11 października 2014

Cieciorka pstra

Kwiaty cieciorki pstrej trochę przypominają mi koniczynę, są jednak większe i chyba zawsze dwubarwne (biało-różowe lub biało-liliowe). Z kolei liście przypominają mi wykę. Wszystkie te rośliny należą do rodziny bobowatych, ale do różnych rodzajów. Cieciorkę pstrą spotkałam w trzech miejscach: na Łące Wschodniej rosnącą razem z przytulią pospolitą, na poboczu drogi wzdłuż Baśniowego Pola oraz przy ścieżce wzdłuż Dużego Stawu.   
Gdy zapoznałam się z opisem gatunku, nieco zdumiało mnie to, że cieciorka potrafi tak bardzo się plenić. Choćby z tego powodu nie jest mile widzianym gościem w ogródku, natomiast jest bardzo pożądaną rośliną okrywową. Wyobraźcie sobie hałdy kopalniane, wielkie góry kamieni odpadowych porośnięte cieciorką. Szare, smutne zwałowiska stają się zielono-różowymi wzgórzami, nad którymi fruwa mnóstwo kolorowych motyli... Bo cieciorka pstra jest rośliną żywicielską gąsienic wielu gatunków motyli.
Mój ogród to łąki i miejsca, które odwiedzam. Cieszy mnie spotykanie różnych roślin, zwłaszcza kolorowych. Było mi miło poznać cię, urocza cieciorko!

Cieciorka pstra (Securigera varia) – gatunek rośliny z rodziny bobowatych

9 października 2014

Żmijowiec zwyczajny w czerwcu

Czerwiec tego roku był piękny - pogodny, ciepły, obfitujący w bujną zieleń i intensywne, energetyzujące kolory kwitnących kwiatów. Przeglądając i porządkując swoje zbiory znalazłam kilka zdjęć żmijowca zwyczajnego. Zatem przywołuję dziś jedno ze wspomnień tamtego czasu - niebieskie.

Żmijowiec zwyczajny (Echium vulgare L.) - fot. 4 czerwca
Żmijowiec zwyczajny (Echium vulgare L.) - fot. 4 czerwca